Aktualności Strefy Siatkówki

Zamiast ligi poszerzajmy horyzonty

08.05.2007, 15:07

Od kilku tygodni wiele mówi się o możliwym poszerzeniu I ligi kobiet i mężczyzn, na czym miałyby skorzystać zespoły, które spadły do II ligi po przegranych barażach. Czy jednak taka decyzja nie spowoduje groźnego precedensu?


Po zakończeniu sezonu 2003/2004 ówczesną serię B I ligi kobiet i mężczyzn poszerzono z 11 do 14 zespołów. Argumentowano to zwiększającym się poziomem rozgrywek, łatwiejszym pozyskaniem sponsora itp. Argumentacji starczyło na dwa lata i w sezonie 2005/2006 podjęto decyzję o stopniowym zmniejszeniu (już I ligi) do 10 zespołów. Zarząd PZPS reorganizując kształt bezpośredniego zaplecza ekstraklasy chciał podnieść poziom oraz ujednolicić system rozgrywek.


Minęły dwa lata, I liga właśnie powinna osiągnąć kształt założony przez reformatorów, jednak okazuje się... że jest propozycja ponownego powiększenia ligi. - Złożyliśmy do PZPS wniosek o pozostawienie w rozgrywkach I ligi mężczyzn aktualnej liczby 12 zespołów plus SMS PZPS Spała. Swoją prośbę motywujemy zamiarem stworzenia z Poznania silnego ośrodka męskiej siatkówki. Zdobyliśmy gwarancje sponsorów na konkretne kwoty, mamy wsparcie miasta i przygotowane już zaplecze na szkolenie - mówi rzecznik prasowy Inotelu Poznań, Tomasz Woźniak.


Co ciekawe, za ponownym powiększeniem są niektórzy członkowie zarządu PZPS, którzy zmienili zdanie. - No oczywiście, że będę za rozszerzeniem I ligi i będę głosował za. To zrobię jako członek zarządu PZPS-u. A jeżeli ta propozycja przejdzie, to jako prezes PWZPS będę trzymał kciuki za wygraną UMKS-u w barażu z Legionovią - zapewnia prezes Podkarpackiego WZPS Wiesław Radomski. Nic dziwnego, w końcu chodzi o los drużyny z jego regionu.


I ligę mężczyzn opuściły w wyniku przegranych baraży SPS Zduńska Wola oraz Inotel Poznań. Do II ligi kobiet spadły w ten sam sposób Legionovia Legionowo oraz UMKS Łańcut. Przedstawiciele tych właśnie klubów ślą do PZPS pisma, w których argumentują, że należy im się jeszcze jedna szansa na utrzymanie pierwszoligowego bytu, utraconego w wyniku rywalizacji zgodnie z wcześniej ustalonymi zasadami.


Cóż więc mają swoim zawodnikom i zawodniczkom powiedzieć trenerzy zespołów, które barażową rywalizację wygrały? Trud włożony w walkę na boisku, radość po zwycięstwie – to wszystko utraciłoby swój blask w świetle nowej sytuacji. A co mają powiedzieć działacze klubów drugoligowych, którzy wygrali swoją grupę a mimo to okazali się słabsi w barażach o awans do I ligi. Czy oni mniej zasługują na I ligę? A może po prostu nie mają działaczy ze swego regionu we władzach PZPS, decydujących o poszerzeniu (kolejnym w ciągu ostatnich lat) ligi.


Wszyscy chcielibyśmy, by rozgrywki i ich kształt były przewidywalne. Życzylibyśmy sobie, by sprawy awansu i spadku rozstrzygały się w sportowej rywalizacji, nie przy zielonym stoliku przy ulicy Grażyny w Warszawie. By raz podjętą decyzję działacze PZPS zmieniali dopiero pod wpływem naprawdę istotnych argumentów, a nie patrząc, komu po zakończeniu rozgrywek mogą pomóc. Przejrzystość i stabilność dobrze zorganizowanego systemu rozgrywek zapewni mu podniesienie poziomu. Ciągłe zmiany podyktowane partykularnymi interesami pojedynczych działaczy mogą negatywnie wpłynąć na wizerunek naszej dyscypliny w oczach nie tylko kibiców, ale również sponsorów. Dlatego apeluję do Zarządu Polskiego Związku Piłki Siatkowej – Panowie, spójrzcie na problem szerzej i zamiast ligi poszerzajcie horyzonty!


źródło: inf. własna

nadesłał: Bartosz Wencław

zgłoś błąd

Więcej artykułów z kategorii:

Więcej artykułów z dnia:

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google