Aktualności Strefy Siatkówki
D. Koczorowska: Myślę, że pojadę na olimpiadę
W sierpniu zdobyła złoty medal Uniwersjady, a w poniedziałek do klubu dotarło oficjalne powołanie środkowej AZS-u Białystok do szerokiej kadry Polek, na Puchar Świata w Japonii. Zgrupowanie rozpocznie się 20 października w Szczyrku.
To chyba najlepszy okres w pani karierze?
– Nie, będzie jeszcze lepiej! Myślę, że pojadę na olimpiadę!
– śmieje się siatkarka. – Ale jeśli chodzi o to co się działo do tej pory, to tak, moja kariera przeżywa rozkwit.
Tak blisko reprezentacji na wielką imprezę jeszcze pani nie była. To już nie szerokie grono 50 siatkarek, ale 19 wyselekcjonowanych zawodniczek.
– Nie jest to jeszcze ścisła kadra. Z 19 tylko 12 pojedzie na Puchar Świata. Z pięciu środkowych, zostaną tylko trzy. Ale to i tak ogromne wyróżnienie. Trener Bonitta dostrzegł mnie w tłumie zawodniczek. Kiedy znajomi zadzwonili do mnie z tą wiadomością, myślałam, że bawią się, jakby to był 1 kwietnia. Tymczasem to prawda, dostałam powołanie!
Eleonora Dziękiewicz i Maria Liktoras mają w reprezentacji pozycje praktycznie niepodważalne. Wygląda na to, że pani będzie walczyć o pozycję trzeciej środkowej z Sylwią Pycią i Agnieszką Bednarek. Teoretycznie ich akcje stoją wyżej. Jak pani ocenia swoje szanse?
– Liktoras i Dziękiewicz bardzo dobrze spisywały się w Grand Prix i na mistrzostwach Europy i rzeczywiście one są podstawowymi środkowymi. Jeśli chodzi o pozostałe dziewczyny, obóz pokaże kto jest najlepszy. Nie po to zostałam powołana, by służyć jako worek treningowy dla ogrywania innych. Zdecyduje typowa, sportowa rywalizacja.
Uniwersjadę rozgrywano w Bangkoku. Udało się pani zobaczyć to miasto?
– W czasie turnieju miałyśmy dzień wolnego. Na własną rękę wsiadłyśmy w taksówki i pojechałyśmy zwiedzać. Po turnieju wybraliśmy się też całą ekipą na wycieczkę nad ocean i do „Miasta Króla”. Bangkok jest piękny i niesamowity, to miasto o niezwykłej kulturze. To zderzenie dwóch światów na dwóch stronach tej samej ulicy. Po jednej stronie mieszkają ludzie bogaci we wspaniałych willach, po drugiej biedni w czymś zbitym z tektury i blachy, co trudno nazwać domami. Trzeba by wielu godzin, by podzielić się wrażeniami. Zresztą, sami byliśmy tam za krótko, by zwiedzić Tajlandię.
Pani notowania w kraju rosną, za to akcje klubu spadają. Co można powiedzieć o tym, co pani zastała po powrocie do Białymstoku?
– Szczerze mówiąc, na pewno nie mamy „składu marzeń”. Zdrugiej strony nie można też nas skazywać na porażkę, bo w drużynie są dobre i ambitne zawodniczki. Już dojechały do nas Olga i Alena (Palczewska i Hendzel – przyp. red.). Z opowiadań dziewczyn i trenera, wiem, że możemy się doczekać kolejnego, ciekawego wzmocnienia z Białorusi. Zobaczymy co liga przyniesie. W poprzednim sezonie mieliśmy wielkie nazwiska, a ledwo się utrzymałyśmy. Teraz nazwisk nie będzie, za to może być więcej walki i chęci do gry, co mam nadzieję, przełoży się na dobre wyniki.
źródło: wspolczesna.pl






![Reprezentacja Polski na turnieju finałowym World Grand Prix 2010 [25-29 sierpnia 2010]](foto1/5/451/_mini.jpg)
![Reprezentacja Polski na World Grand Prix 2010 [20-22 sierpnia 2010]](foto1/5/450/_mini.jpg)
![Reprezentacja Polski na World Grand Prix [13-15 sierpnia 2010]](foto1/5/449/_mini.jpg)
![Reprezentacja Polski na World Grand Prix 2010 [6-8 sierpnia 2010]](foto1/5/448/_mini.jpg)

