Aktualności Strefy Siatkówki

24.01.2010, 21:38

Jastrzębski Węgiel, mimo iż nie był uważany za faworyta, sięgnął po Puchar Polski, pokonując w finale Asseco Resovią Rzeszów. - Walczyliśmy, walczyliśmy i wywalczyliśmy ten Puchar! - cieszył się po meczu libero zwycięskiej drużyny, Paweł Rusek.

Anna Falk: Przede wszystkim ogromne gratulacje za ten mecz. Wygraliście Puchar Polski, grając świetne spotkanie. Można powiedzieć, że wreszcie się udało.

Paweł Rusek: Bardzo dziękuję! Ja jestem szósty rok w Jastrzębiu i pierwszy raz coś nam się udało wygrać tak naprawdę. Było kilka razy blisko, ale dzisiaj powiem szczerze, że emocje naprawdę były wielkie. Mimo tego, że mieliśmy problemy w każdym elemencie od początku meczu. Naprawdę raz lepiej, raz gorzej. Na początku potrafiliśmy taką walecznością to przełamać. No i w końcówce to już popis naszych blokujących, którzy po prostu zniszczyli ten ostatni atak, zablokowali! Nic, tylko się cieszyć i radować!

W pierwszym secie cały czas goniliście. To twoja obrona dała impuls do walki. Później as serwisowy Patryka Czarnowskiego i udało się wygrać. To był chyba taki moment przełomowy dla was?

- Znaczy się, nie wiem, czy przełomowy. Powiem tak, że od początku, tak jak powiedziałem wcześniej, nie szło nam za bardzo. Resovia kontrolowała mecz no, ale w końcówce oni zaczęli popełniać błędy, a my po prostu graliśmy swoje, dzięki temu wygraliśmy tego pierwszego seta. I powiem szczerze, że chyba uwierzyliśmy, ze możemy naprawdę z nimi nawet wygrać. Bo jeśli ten pierwszy set byłby przegrany, to byłoby naprawdę ciężko. A tak wygraliśmy, także mecz się otworzył dla nas świetnie.

Zafundowaliście swoim kibicom horror, bo równie dobrze mogło tutaj być 3:1. Wydawało się, że ten czwarty set będzie dla was, ale jednak dwa łatwo stracone punkty i niestety, trzeba było grać tie-break. Ale kibice wierzyli, do końca...

- Zgadza się. Daliśmy się zaskoczyć. Myślę, że wcześniej kolega Oivannen nie zaserwował ani razu tak, jak zaserwował w tamtym momencie, no i trzy razy się daliśmy w tej końcówce zaskoczyć. No, ale po prostu w tym momencie on się wykazał wielką klasą, czego mu gratuluję. Ale bardzo cieszy nas fakt, że w tie-breaku walczyliśmy, walczyliśmy i wywalczyliśmy w końcu jakieś trofeum!

Dostałeś nagrodę indywidualną i wygraliście Puchar. Nie powtórzyła się sytuacja, kiedy w finale Challenge Cup odbierałeś nagrodę dla najlepszego libero, ale nie udało się wygrać.

- Tak, jestem bardzo zadowolony, ale przede wszystkim z tego Pucharu. Sześć lat w Jastrzębiu i w końcu jakaś wygrana, jakiś puchar, także bardzo się cieszę.

Szkoda, że wasza przygoda z Ligą Mistrzów w tym sezonie już się zakończyła, bo taki turniej i taka wygrana, mogłaby wam dać pozytywnego „kopa".

- Zgadza się. Myślę, że takie zwycięstwa budują, no i na pewno jesteśmy pewniejsi. Ale to jest sport, tutaj się wszystko może zmienić z dnia na dzień, także dzisiaj, może jutro jeszcze poświętujemy, no a już w piątek gramy w Bełchatowie (śmiech), także myślę, że to się dopiero wszystko rozkręca, zaczyna. Także przed nami play-offy i następne cele.

No właśnie. Pierwszy cel zrealizowany. Puchar Polski zdobyty, to teraz medal Mistrzostw Polski.

- No marzy nam się ten medal. Na pewno nam się będzie grało, tak można powiedzieć, że spokojniej, bo mamy już coś. Mamy Ligę Mistrzów w przyszłym roku, także bardzo się z tego cieszymy i w sumie my dalej nie mamy nic do stracenia. Mamy tylko wyjść, grać i dać z siebie wszystko.

Dziękuję pięknie i jeszcze raz wielkie gratulacje.

- Dziękuję bardzo!

Z Pawłem Ruskiem rozmawiała Anna Falk (Strefa Siatkówki)

 


źródło: inf. własna

nadesłał: Anna Falk

zgłoś błąd

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google