Aktualności Strefy Siatkówki

08.02.2010, 21:44

- Drużyna z Bełchatowa okazała się lepsza - podsumował spotkanie z mistrzem Polski Tuomas Sammelvuo. Zdaniem fińskiego przyjmującego przeciwnicy w tym meczu okazali się lepsi przede wszystkim w bloku i zagrywce.

Było to bardzo wyrównane spotkanie, ale ostatecznie przegraliście, dlaczego?

Tuomas Sammelvuo: - W meczach przeciwko takim drużynom, jak Skra, ważne jest, żeby mocno wierzyć w zwycięstwo, jeszcze bardziej niż ma to miejsce z pozostałymi przeciwnikami. Byliśmy przejęci, zmartwieni o wynik tego spotkania, ale przy tym nie możemy mieć takich momentów, jakie zdarzyły się w piątym secie. Robimy pięć błędów pod rząd i co najgorsze są one proste. Musimy iść cały czas do przodu i nie schodzić poniżej naszego, wypracowanego, równego poziomu.

Zapytam szczerze, wychodząc na parkiet w tym meczu wierzyliście, że jesteście w stanie pokonać Skrę?

- Oczywiście, że tak. Faktycznie Skra to mocna drużyna, ale każdy kto widział to spotkanie, doskonale zdawał sobie sprawę, że potrafimy grać dobrą siatkówkę. Wierzyliśmy, że możemy zaprezentować się z dobrej strony. W naszych głowach musimy być pewni, że jesteśmy w stanie wygrać z każdym. W trakcie meczu, z biegiem czasu coraz bardziej przekonywaliśmy się, widzieliśmy, że możemy wygrać. Zwycięstwo było w naszym zasięgu.

W jakich elementach rywal okazał się lepszy?

- Oczywiście w serwach i bloku. To na pewno zaważyło na końcowym wyniku. To jest bardzo dobra drużyna, ale my także jesteśmy mocni, ale może w tych elementach nie byliśmy na tyle dobrzy, co przeciwnicy i stąd taki rezultat. Musimy tak je wyćwiczyć, żeby poziomem dorównywać Skrze. Popracować powinniśmy nad wyczuciem, kiedy zawodnik atakuje w aut, żebyśmy tej piłki nie dotykali.

Nie uważasz, że może w tych decydujących momentach zabrakło wam po prostu szczęścia?

- Nie, to nie chodzi o szczęście. Po prostu drużyna z Bełchatowa okazała się lepsza. Myślę, że w tie-breaku nie byliśmy jeszcze gotowi, żeby wygrać ten mecz. Wiedzieliśmy, że możemy to zrobić, ale coś się stało. Trzy minuty dekoncentracji spowodowały, że przegraliśmy to spotkanie w piątym secie. Jednakże powinniśmy się cieszyć, iż przegrywając dwa sety, potrafiliśmy wrócić do gry i doprowadzić do piątego seta.

* Z zawodnikiem rozmawiała Dominika Kwiek (ZAKSA.pl)


źródło: zaksa.pl

nadesłał: Dominika Kwiek

zgłoś błąd