Aktualności Strefy Siatkówki

Iwona Pasieczna: Najważniejsze to bawić się siatkówką

02.03.2010, 13:29
AZS Akademicki Związek Sportowy

Zwycięstwo nad Spartą Warszawa przyszło w odpowiednim dla radomskiego AZS-u momencie, bo dzięki trzykrotnemu pokonaniu stołecznej ekipy awansowały do ścisłego finału. Portal SportRadom.pl słuchał wrażeń Iwony Pasiecznej i Patrycji Kucharskiej.


Czego zabrakło w fazie zasadniczej?

Iwona Pasieczna: - Nabrałyśmy na pewno większego doświadczenia. Nie wiedziałyśmy, jak pokonać Spartę, bo dziewczyny grały bardzo szybką piłkę. Drugi mecz w Warszawie pozwolił nam rozpracować je taktycznie. Wiedziałyśmy, do kogo skakać po prostej, a do kogo po skosie. Poza tym, wychodziła nam zagrywka, bo zaserwowałyśmy aż 19 asów serwisowych.

Patrycja Kucharska: - Rzeczywiście, w pierwszej rundzie wyraźnie nam nie szło. Zabrakło może chęci, może wiary w umiejętności. Jak się przegrywa, nie wiadomo tak naprawdę, co zawiodło. Teraz jednak zrewanżowałyśmy się i jesteśmy bardzo zadowolone, bo o to chodziło.

A propos zagrywki... Patrycja, czy otrzymałaś dyspozycje od trenera, czy po prostu serwis tak ci "leżał", że w niedzielę zagrałaś najwięcej asów?

PK: - Nie mam pojęcia, czym to było spowodowane (smiech). Nie wiem, czemu dziewczyny nie odbierały... Może ta zagrywka naprawdę była dobra? (śmiech)

Momentami byłyście bardzo spięte. Czym to było spowodowane?

IP: - Na pewno tym, że grałyśmy we własnej hali. Oczywiście jest łatwiej, bo gramy u siebie, ale z drugiej strony chcemy się jak najlepiej zaprezentować przed publicznością, co chwilami trochę paraliżuje. Jednak gdy zaczęli nas dopingować, niepotrzebne emocje gdzieś uszły.

PK: - Po sobotnim zwycięstwie byłyśmy chyba zbyt pewne siebie i to przyczyniło się do naszych błędów.

Zgodzisz się z opinią Iwony o własnej hali?

PK: - Tak. Znamy halę, kibice nas dopingują, ale chcemy się pokazać z jak najlepszej strony, co czasami paraliżuje.

Co było kluczem do zwycięstw?

IP: - Myślę, że odpowiednie zmiany. Trener we właściwym momencie pozwalał na odpoczynek tym zawodniczkom, które w danej chwili miały słabszy moment.

PK: - Generalnie miałyśmy nastawienie, żeby podejść do meczu bezstresowo, by każda mogła zagrać to, co potrafi.

IP: - Właśnie, nie miałyśmy nic do stracenia. Chciałyśmy co prawda z nimi wygrać, bo szczerze mówiąc denerwowało nas to, że dziewczyny ze Sparty są młodsze, a w fazie grupowej pokonały nas dosyć gładko. Grałyśmy więc na luzie, dzięki temu wszystko nam wychodziło. Bawimy się siatkówką, sprawia nam to radość i to jest chyba najważniejsze, prawda?

W ubiegłym sezonie zespół walczył o utrzymanie. Teraz awansował do ścisłego finału. Jak myślisz, Iwona, skąd taka różnica?

IP: - Trzeba zauważyć, że zestawienie zespołów w grupie jest trochę słabsze. Do I ligi awansowały Legionovia i Aleksandrów. ŁKS z kolei ledwo się utrzymuje. Poza tym, nabrałyśmy doświadczenia, trenujemy drugi rok z tym samym trenerem. W zeszłym sezonie brakowało nam też trochę szczęścia, bo decydowały małe punkty.

Rozmawiała Agata Kołacz


źródło: SportRadom.pl

nadesłał: Marcin Sawoniuk

zgłoś błąd

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google