Aktualności Strefy Siatkówki

11.03.2010, 16:43

- Głośno mówię, że jesteśmy w stanie wejść do najlepszej czwórki. A co by się tam wydarzyło, nie wiem. Dziewczyny muszą jednak wierzyć w siebie i poddać się ciężkiej pracy - twierdzi trener PTPS Piła, Adam Grabowski.

Adam Grabowski objął zespół PTPS Piła w momencie, w którym drużynie wyraźnie nie szło. Zawodniczki jednak szybko znalazły wspólny język z nowym szkoleniowcem i przyszły pierwsze wyniki wspólnej pracy. Szkoleniowiec nie ukrywa, że jego celem jest... awans do pierwszej czwórki mistrzostw Polski. - Głośno mówię, że jesteśmy w stanie wejść do najlepszej czwórki. A co by się tam wydarzyło, nie wiem. Dziewczyny muszą jednak wierzyć w siebie i poddać się ciężkiej pracy - twierdzi Grabowski.

Przed pilankami ostatnie spotkanie rundy zasadniczej z AZS Białystok. Na wynik spotkania z niecierpliwością będą czekali we Wrocławiu, Mielcu i Bydgoszczy, z tymi bowiem zespołami białostoczanki rywalizują o uniknięcie barażów. - Ja mogę, owszem, ten mecz "odpuścić". Wtedy wybiłbym sobie na nim zęby i został "szczerbaty" do końca życia. Nie ma żadnej możliwości, byśmy potraktowali to spotkanie ulgowo. Dopiero zaczynam pracować jako pierwszy trener i, jeśli dam plamę, szybko mogę przestać nim być - ucina jakiekolwiek pozaboiskowe spekulacje szkoleniowiec PTPS. - Jeśli ten mecz nic by dla nikogo nie znaczył, mógłbym pozwolić sobie na jakieś próby. Nawet umówić się z Wieśkiem Czają, że zagramy drugimi szóstkami. Ale tak nie jest. Mam inne okazje do rozgrywania sparingów, a tu nie mogę pozwolić sobie na żadne numery. Wiem też jednak, że o zwycięstwo przyjdzie ciężko walczyć. Po drugiej stronie stanie zespół "desperatek", które będą broniły swojego boiska jak niepodległości.

Nie wszystkie spotkania ostatniej kolejki będą rozegrane w tym samym czasie. Centrostal i Gwardia swoje spotkanie rozegrają w poniedziałek, znając juz komplet wyników z pozostałych spotkań. Adam Grabowski również uważa, ze powinno się wszystkie spotkania rozegrać jednocześnie, jednak... - Że tak nie będzie, wszyscy wiedzieli od wielu tygodni. Dlaczego wcześniej nikt nie protestował? Ci, którzy znaleźli się w niekorzystnej sytuacji, obudzili się dopiero teraz, kiedy nic nie można już zmienić. Powinni byli przewidzieć, że to może być dla nich ważne. A władzom PlusLigi nie można przecież zarzucić tego, że starają się, by rozgrywki były jak najlepiej i najczęściej pokazywane w telewizji - twierdzi Adam Grabowski.

Wypowiedzi zebrał Miłosz Karbowski - Gazeta Współczesna


źródło: Gazeta Współczesna / inf. własna

nadesłał: Bartosz Wencław

zgłoś błąd

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google