Aktualności Strefy Siatkówki
Niekorzystnie dla siatkarzy rzeszowskiej Resovii rozpoczęła się runda challenge Pucharu CEV. W pierwszym meczu przeciwko Fenerbahce Stambuł zespół Andrzeja Kowala po tie-breaku musiał uznać wyższość utytułowanych rywali z Turcji.
„Złe złego początki" - tak, parafrazując znaną maksymę, można określić premierową odsłonę w kontekście całego spotkania. Ekipa Fenerbahce na dobry początek zadała rywalom mocny cios - dzięki efektywnej pracy w bloku błyskawicznie wypracowała prowadzenie 5:1. W odpowiedzi rzeszowianie wzmocnili zagrywkę i wykorzystując skuteczną grę na kontrze - w szybkim tempie zaczęli niwelować straty (5:4, 6:6). Po udanej akcji Piotra Nowakowskiego w bloku polski zespół wysunął się na minimalne prowadzenie - jak się okazało - jedyne w tym secie. W pozostałej części partii gra rzeszowian staczała się po równi pochyłej. Silna zagrywka tureckiego zespołu sprawiała podopiecznym Andrzeja Kowala mnóstwo kłopotów i utrudniała konstruowanie akcji. Zawodnicy ze Stambułu za cel swych serwisów obrali sobie Oliega Achrema, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Kapitan rzeszowskiej drużyny nie radził sobie z odbiorem i przy stanie 19:13 zastąpił go Marko Bojić. Gospodarze spokojnie zwiększali dystans przy całkowitej niemocy ze strony Resovii. W końcówce w polu zagrywki z dobrej strony pokazał się Emre Batur. Ekipa Daniela Castellaniego zwyciężyła 25:18.
W drugiej partii w miejsce Paula Lotmana w szóstce pojawił się Bojić. Ponownie nie zaczęło się najlepiej - po błyskawicznych akcjach rywali rzeszowianie przegrywali 1:4. Wówczas trener Kowal stracił cierpliwość do Lukáša Ticháčka i na rozegranie wszedł Maciej Dobrowolski. Rzeszowianie prezentowali silniejszą zagrywkę, poprawili też skuteczność w ataku, dzięki czemu udało im się doprowadzić do remisu 9:9. Turecki zespół trwał w zastoju. Po udanej krótkiej Wojciecha Grzyba Resovia prowadziła 11:9. Zaniepokojony Daniel Castellani przywołał zawodników do siebie. Trafne posunięcie - dwie udane kontry przyniosły Fenerbahce wyrównanie (11:11). Zawrzała walka punkt za punkt (15:15, 17:17). We właściwej chwili dał o sobie znać rzeszowski blok, który powstrzymał atak Rodrigo Quirogi, w ataku nie zawiódł Achrem i Resovia odskoczyła na trzy oczka (21:18). W końcówce asem serwisowym popisał się Gyorgy Grozer (24:20). Siatkarzom ze Stambułu udało się jeszcze zwiększyć dorobek o dwa oczka, jednak już w kolejnej akcji „kropkę nad i" postawił Achrem (25:22).
Trzecią odsłonę znakomicie rozpoczął Grozer, dając popis w polu serwisowym (4:2). W odpowiedzi asa zaserwował Quiroga, doprowadzając do remisu (4:4). Gospodarze, wykorzystując mocne zagrywki Batura i kończąc kolejne kontry, szybko oddalili się na dwa oczka. Po „czapie" na Grozerze ekipa znad Bosforu prowadziła 8:5. Po powrocie na boisko po pierwszej przerwie technicznej obraz gry nie uległ zmianie. Turecki zespół naciskał zagrywką, celując głównie w Achrema, który wyraźnie nie radził sobie z odbiorem. Rzeszowianie nie kończyli ataków, co było wodą na młyn systematycznie zwiększających przewagę rywali. Przy stanie 10:5 trener Kowal postanowił wymienić atakującego i na parkiecie pojawił się Adrian Gontariu. Błędy Nowakowskiego i Gontariu w ataku zwiększyły dystans między zespołami do sześciu oczek (17:11). Jednakże w tym momencie polski zespół zaczął odrabiać straty, a hasło do tego rzucił Quiroga, popełniając dwa proste błędy (14:17). Trener Castellani zareagował błyskawicznie - argentyńskiego przyjmującego zastąpił Turgay Dogan. Po bloku duetu Nowakowski - Achrem na Ivanie Miljkovicu przewaga Fenerbahce „skurczyła się" do dwóch oczek (17:15). Sytuację uratował świeżo wprowadzony Dogan, serwując asa, następnie kontrę wykorzystał Leonel Marshall (20:15). Jak się okazało, ekipa ze Stambułu była „na fali" tylko przez chwilę. Tym razem wydatnie rzeszowianom pomógł Marshall, dwukrotnie myląc się w ataku przy trudnej zagrywce Nowakowskiego. Wyrównanie uzyskał Bojić (21:21). W decydujących akcjach w roli głównej również wystąpił wyżej wspomniany zawodnik. Najpierw, po skutecznym ataku, dał swej drużynie piłkę setową, a następnie asem serwisowym w efektowny sposób przypieczętował zwycięstwo 25:23.
Zgodnie z „nową, świecką tradycją" Resovia zanotowała niezbyt udany początek czwartego aktu. Gontariu pomylił się w polu zagrywki i w ataku, dając tym samym gospodarzom prowadzenie 4:2. Podopieczni Andrzeja Kowala ponownie mieli problemy ze skończeniem pierwszej akcji, co skwapliwie wykorzystywali siatkarze Fenerbahce, kończąc praktycznie każdą piłkę. Miljković zwiększył prowadzenie swej drużyny do trzech oczek (7:4). Wówczas polski zespół wzmocnił zagrywkę, co pozwoliło odrzucić rywali od siatki. Po bloku Grzyba na Marshallu rzeszowianie tracili już tylko oczko (6:7). Pogoń za rywalem przerwał Achrem, atakując w siatkę, następnie Marshall obił ręce Grzyba i dystans między zespołami zwiększył się do czterech oczek (11:7). Trener Kowal poprosił o czas, jednak przerwa nie przyniosła pożądanego efektu. Turecki zespół grał znakomicie w obronie i nie marnował kolejnych kontr. Przy stanie 14:9, po autowym ataku Achrema, na parkiecie w jego miejsce pojawił się Mateusz Mika. Turecki zespół spokojnie grał swoją siatkówkę - „czapa" na Bojicu dała im sześciopunktowe prowadzenie na drugiej przerwie technicznej (16:10). Rzeszowski zespół nadal nie radził sobie z atakiem. W końcówce do gry powrócił Achrem i już na wstępie popisał się asem serwisowym (18:22). Na odrabianie strat było już jednak za późno. Zwycięski punkt dla Fenerbahce po punktowej zagrywce zdobył turecki rozgrywający Arslan Ekşi (25:19).
Już inauguracja tie-breaka nie zwiastowała rozwoju wypadków pomyślnego dla rzeszowian. Achrem posłał atak w aut, następnie przez blok rywali nie przedarł się Gontariu, co dało Fenerbahce prowadzenie 4:1. Trener Kowal zareagował błyskawicznie i na parkiecie zameldował się Grozer. Złej passy jednak ciąg dalszy - reprezentant Niemiec musiał skapitulować wobec bloku Marshalla (5:1). Skuteczna praca bloku pozwoliła Resovii zmniejszyć straty do dwóch punktów (5:3). Na tym jednak koniec. Autowy atak Grozera i kolejna „czapa" na atakującym Resovii zwiększyły przewagę rywali do pięciu punktów (8:3) i skłoniły rzeszowskiego szkoleniowca do „powrotu" Gontariu. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie - rzeszowianie stanowili zaledwie tło dla tureckiego zespołu. Po ataku Batura z krótkiej podopieczni Daniela Castellaniego prowadzili już 10:3. W końcówce w szeregi pewnych wygranej gospodarzy wkradło się rozluźnienie. Pojawiły się błędy w ataku i w zagrywce. Po pomyłce Marshalla (11:8) trener Castellani uznał za stosowne przywołać swych zawodników do porządku. Mecz asem serwisowym zakończył Kemal Kayhan (15:10).
Fenerbahce Stambuł (TUR) - Asseco Resovia Rzeszów (POL) 3:2
(25:18, 22:25, 23:25, 25:19, 15:10)
Składy zespołów:
Fenerbahce: Kayhan (5), Marshall (20), Quiroga (9), Eksi (6), Miljkovic (22), Batur (12), Kilic (libero) oraz Dogan (1) i Cevikel
Resovia: Lotman, Grzyb (10), Nowakowski (11), Tichacek, Achrem (16), Grozer (7), Ignaczak (libero) oraz Dobrowolski, Bojić (15), Gontariu (7), Mika (1) i Kosok
Zobacz również:
Wyniki rundy challenge Pucharu CEV mężczyzn
źródło: inf. własna
Zobacz również:
- Katarzyna Mroczkowska: Byłyśmy lepsze w końcówkach
- Challenge Cup: Szwajcarki bez szans w starciu z osłabioną Gwardią
- K. Ciaszkiewicz: Wygrana cieszy, ale rewanż będzie bardzo trudny
- Puchar CEV: Wymęczone zwycięstwo Aluprofu
- LM: Osłabiona ZAKSA podejmie turecki Arkas





![Turniej 1/2 finału MP młodziczek [5-6 maja 2012]](foto1/12/694/_mini.jpg)
![World Tour Silesia Open [29 kwietnia 2012]](foto1/13/693/_mini.jpg)
![PlusLiga: Delecta Bydgoszcz - AZS Częstochowa [25 kwietnia 2012]](foto1/1/692/_mini.jpg)
![Mecz Nadziei [22 kwietnia 2012]](foto1/14/691/_mini.jpg)


