Aktualności Strefy Siatkówki

04.02.2012, 21:58

Nie milkną echa dotyczące sytuacji, która miała miejsce po meczu 13. kolejki PlusLigi pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów a ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Sędzia pierwszy - Waldemar Niemczura zakończył spotkanie, jak się potem okazało, przy stanie 24:14.

Incydent wywołał burzę, szczególnie wśród drużyny z Kędzierzyna, która będzie domagać się powtórzenia pojedynku. Czy słusznie? - Dla nas ten mecz się nie zakończył, dlatego uważam, że spotkanie powinno być powtórzone - mówił po meczu trener kędzierzynian, Krzysztof Stelmach. - Nie mamy zamiaru podpisywać pomeczowego protokołu, ponieważ jest on niezgodny z tym, co było na boisku. Przysługuje nam takie prawo i z niego skorzystamy - wyjaśnił Stelmach.

Po meczu odbywały się długie debaty przy stoliku sędziowskim. Pierwszy arbiter spotkania kontaktował się nawet telefonicznie z głównym komisarzem ligi Cezarym Matusiakiem oraz komisarzem zawodów Jerzym Kajzerem. Po kilkunastu minutach decyzja była jasna - pięć minut dla obu drużyn na stawienie się na boisku oraz dokończenie spotkania. Po upływie tego czasu gotowi do gry byli tylko zawodnicy z Rzeszowa. - Sędzia odgwizdał koniec pojedynku, dlatego moi zawodnicy nie wyjdą już dzisiaj na parkiet - zaraz po meczu, a raczej w jego trakcie tłumaczył trener drużyny z Opolszczyzny. - Część z nich była już pod prysznicem, część na kontroli antydopingowej. Jak mają zagrać? - retorycznie pytał Stelmach. Innego zdania był komisarz zawodów Jerzy Kajzer. - Nieważne, że zawodnicy byli na kontroli antydopingowej. Po podjęciu decyzji o wznowieniu pojedynku mieli obowiązek powrócić na boisko - wyjaśnił.

Sędzia zakończył mecz przy niepełnym wyniku, lecz po rozmowie z kapitanami obu zespołów wezwał ich do stawienia się na boisku w ciągu pięciu minut, na co drużyna ZAKSY odmówiła. - Według protokołu mecz jest zakończony, natomiast samym zajściem zajmie się komisja PlusLigi - nakreślił sytuację Jerzy Kajzer. - Może być tak, że mecz zakończy się walkowerem na niekorzyść Kędzierzyna, lecz nie do mnie należy ta ocena - zakończył komisarz tego pojedynku.

Według wiceprezesa Asseco Resovii Rzeszów Bartosza Górskiego decyzja w tej sprawie może być tylko jedna. - Złożyliśmy już protest z wyjaśnieniami, że byliśmy gotowi, aby zakończyć ten mecz. Jeżeli władze PlusLigi zdecydują o powtórzeniu tego meczu, to niech odbędzie się to z udziałem telewizji, w tym samym ustawieniu i od stanu 24:14. W przeciwnym wypadku ZAKSA ukarana zostanie walkowerem za niestawienie się do dokończenia pojedynku - powiedział.

- Myślę, że to będzie najrozsądniejsze. Jeżeli tak zdecydowali, że nie wyjdą już na boisko, to niech w innym terminie przyjadą na mecz i dogramy ten jeden punkt do końca - wtórował wiceprezesowi Andrzej Kowal. - Zgłaszaliśmy ten błąd wcześniej arbitrom, lecz oni nie zareagowali. Dlaczego to my teraz mamy płacić za ich niedopatrzenie - stwierdził trener rzeszowian.

Sytuacja jest trochę podobna do błędu sędziowskiego w meczu Asseco Resovii z Indykpolem. Wtedy też sędzia popełnił błąd co do wyniku, lecz tamta sytuacja skończyła się bez żadnych konsekwencji, ponieważ nie zabiegali o to olsztynianie. Jak będzie tym razem? Czy PlusLigę, która określana jest mianem jednej z trzech najsilniejszych lig w Europie, stać na tak poważne błędy sędziowskie? Czas pokaże.


źródło: inf. własna

nadesłał: Patryk Polek

zgłoś błąd

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google