Aktualności Strefy Siatkówki

06.02.2012, 12:20

W trzynastej kolejce PlusLigi wszystkie pojedynki zakończyły się zwycięstwem faworytów. Niestety, ciekawa kolejka pozostaje w cieniu kuriozalnej sytuacji wynikłej podczas meczu Asseco Resovii Rzeszów z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

Pierwsze spotkanie 13. kolejki rozegrane pomiędzy Politechniką Warszawską a Fartem Kielce dostarczyło siatkarskim kibicom sporo emocji. Zmagania dwóch drużyn rozstrzygnął dopiero tie-break, gdzie „inżynierowie" zdołali wytrzymać presję i ostatecznie wygrali spotkanie 3:2. W pierwszych dwóch odsłonach zespół Radosława Panasa nie zwalniał tempa i triumfował do 23 oraz 20. Wszystko wskazywało na to, że ten pojedynek zakończy się wynikiem 3:0. Jednak w trzeciej partii goście zdołali się przebudzić i pewnie wygrali 25:19. W kolejnej odsłonie górą znów byli kielczanie (25:22), którzy doprowadzili tym samym do tie-breaka. Ostatecznie gracze Politechniki Warszawskiej wygrali piątego seta (15:12) i tym samym całe spotkanie 3:2. MVP meczu wybrany został Damian Wojtaszek. - Bardzo ważne jest dla nas to zwycięstwo. Nie wiem nawet, czy nie cenniejsze po tym, jak udało się nam w piątym secie powstać z kolan, niż gdybyśmy wygrali mecz gładko 3:0 - mówił po meczu trener Politechniki Warszawskiej, Radosław Panas.

W kolejnym pojedynku naprzeciw siebie stanęły drużyny Asseco Resovii Rzeszów oraz ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Spotkanie rozgrywane w Rzeszowie zakończyło się korzystnie dla gospodarzy, którzy pokonali kędzierzynian 3:1. Obie ekipy od początku postawiły sobie trudne warunki i już pierwszy set był bardzo zacięty. W końcówce pierwszej partii rzeszowianie zdołali odrobić straty, doprowadzając do remisu 24:24, ale ostatecznie set padł łupem podopiecznych Krzysztofa Stelmacha 27:25. Kolejne starcie również przyniosło wiele emocji i widowiskowej siatkówki. Większa część gry toczyła się na przewagi, którą wykorzystali gospodarze, wygrywając 25:21. Od początku trzeciej odsłony mecz przebiegał zdecydowanie pod dyktando drużyny z Podkarpacia (13:5). Trudno było myśleć o dogonieniu uciekającej punktowo Asseco Resovii, która ostatecznie wygrała seta 25:19. Czwarta partia to całkowita dominacja gospodarzy, którzy nie pozwolili uciec zwycięstwu i pewnie triumfowali 25:14(?). Najbardziej wartościowym graczem meczu został Gyorgy Grozer. Niestety, duży błąd przytrafił się arbitrom w końcówce czwartego seta, gdyż zakończyli go przy stanie 24:14, kończąc tym samym całe spotkanie. Po konsultacjach sędziowie nakazali powrócić drużynom na boisko w celu dokończenia pojedynku. Na placu gry pojawili się tylko rzeszowianie i ostatecznie pojedynek nie został dokończony. - Dla nas ten mecz się nie zakończył, dlatego uważam, że spotkanie powinno być powtórzone - mówił po meczu Krzysztof Stelmach. - Nie mamy zamiaru podpisywać pomeczowego protokołu, ponieważ jest on niezgodny z tym, co było na boisku. Przysługuje nam takie prawo i z niego skorzystamy - dodał trener kędzierzynian.

W kolejnej konfrontacji 13. kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel podejmował na własnym parkiecie Lotos Trefl Gdańsk. Gospodarze bez problemu pokonali ekipę znad morza, wygrywając mecz bez straty seta. Drużyna Dariusza Luksa nie potrafiła stawić większego oporu rywalom. Jastrzębianie zdecydowanie wygrali w trzech partiach, a zawodnicy z Gdańska zanotowali jedenastą porażkę. Co prawda w drugim secie był moment, gdy wydawało się, że gdańszczanie mają szansę na wygranie partii, jednak zawodnicy z Jastrzębia nie dali możliwości na rozegranie się przeciwnikowi. Statuetkę MVP spotkania zasłużenie odebrał Russell Holmes. - Jestem zadowolony z końcowego wyniku meczu, natomiast nie z naszej gry - powiedział po meczu Lorenzo Bernardi. - Jesteśmy zadowoleni, przede wszystkim cieszą zdobyte trzy punkty, szczególnie teraz dla nas ważne. Teraz będziemy już koncentrować się na najbliższym spotkaniu - dodał atakujący Jastrzębskiego Węgla, Michał Łasko.

W tym samym czasie w Bydgoszczy siatkarski bój rozpoczęli zawodnicy AZS-u Olsztyn oraz Delecty Bydgoszcz. W tym spotkaniu gospodarze nie dali żadnych szans rywalom, pewnie wygrywając w trzech setach. Podopieczni Piotra Makowskiego pokonali olsztynian, kolejno do 15, 11 i 12. Najlepszym zawodnikiem został wybrany Antti Siltala, zdobywca piętnastu punktów. - Dzisiaj to my postawiliśmy wysoko poprzeczkę, grając naprawdę dobre zawody zarówno serwisem, blokiem, jak i w obronie. Michał Masny bardzo dobrze prowadził grę - ocenił trener bydgoszczan. - Faktem jest, że w obronie dzisiaj wyciągaliśmy czasami niemożliwe wręcz piłki i to jeszcze nakręcało naszą grę. Natomiast myślę, że każdy element i każdy pojedynczy zawodnik zagrał naprawdę na wysokim poziomie. To był wymarzony mecz przed własną publicznością i jeszcze zakończony takim wynikiem - zaznaczył kapitan Delecty, Wojciech Jurkiewicz.

Bez niespodzianki obyło się także w hali Polonia, gdzie siatkarzom z Częstochowy nie udało się urwać nawet seta bełchatowskiej Skrze. W pierwszej i drugiej odsłonie gospodarze nie mieli większych szans na zwycięstwo i przegrali z dobrze dysponowanym rywalem. W trzeciej partii podopieczni Marka Kardosa zdołali nawiązać walkę i mogą żałować, że nie udało im się odnieść zwycięstwa w tym secie. Ostatecznie częstochowianie przegrali całe spotkanie 0:3, a MVP meczu został Miguel Falasca. - Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego zwycięstwa. Zależało nam, żeby wygrać to spotkanie, zwłaszcza że nie było z nami Bartosza Kurka i Mariusza Wlazłego. Myślę, że przeciwnicy zagrali na dobrym poziomie, a na boisku była bardzo fajna atmosfera - powiedział po spotkaniu Michał Winiarski.

Podsumowując, po trzynastu kolejkach na czele tabeli, z trzydziestoma dwoma punktami, plasuje się Skra Bełchatów. Drugą lokatę, ze stratą czterech „oczek", zajmuje ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Natomiast dwadzieścia pięć punktów w ligowej tabeli zapisały trzy drużyny: Asseco Resovia, Delecta Bydgoszcz oraz Jastrzębski Węgiel.


źródło: inf. własna

nadesłał: Dominika Deneka

zgłoś błąd

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google