Aktualności Strefy Siatkówki

06.02.2012, 11:19

W niedzielny wieczór częstochowianie przegrali we własnej hali z mistrzem Polski 0:3. - Grając ze Skrą na takim poziomie nie możemy sobie pozwolić na błędy, bo bełchatowianie szybko wykorzystują nasze chwile słabości - powiedział po spotkaniu Dawid Murek.

Mimo absencji dwóch podstawowych zawodników zespołu z Bełchatowa, siatkarze Skry bez większych problemów poradzili sobie z częstochowianami i triumfowali w trzech setach. - Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego zwycięstwa. Zależało nam, żeby wygrać to spotkanie, zwłaszcza że nie było z nami Bartosza Kurka i Mariusza Wlazłego. Myślę, że przeciwnicy zagrali na dobrym poziomie, a na boisku była bardzo fajna atmosfera - powiedział po spotkaniu Michał Winiarski.

Bolączką gospodarzy w tym meczu były przede wszystkim przegrane końcówki setów, w których potrafili prowadzić nawet trzema punktami. - Ciężko cokolwiek powiedzieć tak na gorąco, ale pierwsze wnioski z tego meczu, jakie mi się nasuwają, to niewykorzystywanie przewagi w końcówkach setów. Grając ze Skrą na takim poziomie, nie możemy pozwolić sobie na błędy, bo bełchatowianie szybko wykorzystują nasze chwile słabości i doprowadzają do remisu, a my potem boimy się wygrywać - powiedział Dawid Murek i dodał: - Wiem, że Skra to świetny zespół, są tam znakomite nazwiska, ale nie możemy się bać grać z taką drużyną, a mieliśmy szansę zmienić losy tego spotkania. Niestety, to nam nie wyszło, szkoda, bo liczyliśmy na to, że może uda nam się cokolwiek ugrać. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie bardzo ciężko, mimo tego, że nie było najlepszych zawodników. Nasi dzisiejsi przeciwnicy mają jednak świetnych zmienników, którzy potrafią godnie zastąpić nieobecnych i było to widać.

W ostatniej akcji spotkania częstochowianie popełnili błąd, który nie powinien był im się zdarzyć. Piłka wpadła bowiem w środek boiska, gdzie stało minimum czterech zawodników. - Takie piłki nie powinny wpadać. To jest dziecinny błąd, który nie miał prawa się zdarzyć i za to odpowiedzialny jest strach. "Ja tego nie zrobię, może zrobi ktoś inny, żeby tylko nie było na mnie" - trzeba to koniecznie wyeliminować, bo zdarzają nam się przestoje w meczach, a my powinniśmy szybko o tym zapominać i grać swoje - podkreślił kapitan biało-zielonych.

- Jestem zadowolony z tego, że Ci którzy dostali dzisiaj szansę, zagrali dobrze. Najważniejsze jest to, że ci zawodnicy nabierają wartości i wierzą w siebie. Równy skład to nie tylko gwarancja dobrej gry, ale również treningu na wysokim poziomie. Cieszę się, że ci chłopcy dzisiaj są nagrodzeni przez własną dobrą grę. Spodziewaliśmy się tutaj ciężkiego pojedynku i taki był, te dwa sety różnie mogły się skończyć. Zdecydowały szczegóły i końcówki - mówił na pomeczowej konferencji prasowej Jacek Nawrocki.

Trener bełchatowian wyjaśnił również powód absencji Bartosza Kurka oraz Mariusza Wlazłego. - Po meczu z Resovią daliśmy sobie kilka dni wolnego na wyluzowanie psychiczne, bo były przeciążenia podczas finałów Pucharu Polski. Po tej przerwie Mariusz Wlazły zachorował, ale we wtorek powinien już pojawić się na treningu. Bartek Kurek wczoraj źle się poczuł i obawiam się, że znowu będzie to kilka dni absencji, a na treningach trzeba będzie to odrabiać. Falujemy z tymi chorobami i mam nadzieję, że pozostałych już nic nie złapie i ten okres będziemy mieli za sobą - stwierdził Nawrocki.

Mimo trzech punktów zdobytych na swoje konto mistrzowie Polski nie kontrolowali tego pojedynku od początku do końca. - Straciliśmy kontrolę w trzecim i drugim secie. Kilka błędów wkradło nam się ze względu na naszą dekoncentrację, ale i Częstochowa miała kilka fajnych zagrań i są tam zawodnicy, których stać na pokazanie wielkiej siatkówki. Traciliśmy dystans i trzeba było odrabiać, stąd te końcówki. Myślę, że byliśmy zmotywowani w pierwszym secie, bo mamy świadomość, jak tu się gra, a później... - to jest siatkówka - zakończył trener Skry.

Decydujące momenty w ostatnich akcjach setów podkreślił również trener akademików, który nie ukrywał, że przed jego zespołem jeszcze wiele pracy. - Jeżeli gra się dobrze w końcówkach, to trzeba wygrywać i wykorzystywać każdą okazję. Widać, że musimy popracować nad atakiem po przyjęciu i w kontrataku, ponieważ popełniamy głupie błędy. Można zauważyć, że zawodnicy, którzy grają mniej i są młodzi, nie mają takiego doświadczenia, które pozwoliłoby im dobrze zachować się w niektórych sytuacjach - podkreślił Marek Kardos.

Podczas spotkania na boisku pojawił się Miłosz Hebda, który zastąpił Krzysztofa Gierczyńskiego. Przyjmujący zaprezentował się dobrze w elemencie zagrywki oraz w ataku. - Miłosz dobrze trenuje i zasługuje na to, żeby grał. Jeszcze nie wiadomo do końca, na jakiej pozycji, bo ma świetny blok, a trochę gorsze przyjęcie, ale trzeba go dopasować na daną pozycję ze względu na charakter gry przeciwnika. Myślę, że po tych pięciu miesiącach na przyjęciu spisuje się bardzo dobrze - dodał Kardos.


źródło: inf. własna

nadesłał: Emilia Grzesiak

zgłoś błąd

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google