Aktualności Strefy Siatkówki
- Wiemy, że można z nimi wygrać tylko musimy przestać popełniać błędy w końcówkach. Oni tego nie robią - mówi Lukas Tichacek, rozgrywający Resovii, zapytany o sposób na pokonanie Skry. Na razie jednak rzeszowianie skupiają się na meczu z Fenerbahce.
Wasze ostatnie wyniki, a szczególnie styl gry, świadczą o tym, że chyba jeszcze nie do końca wymazaliście z głowy porażkę w Pucharze Polski?
Lukas Tichacek: - Mieliśmy w ubiegłym tygodniu spotkanie z prezesem Markiem Pankiem, który wręcz nakazał nam zapomnieć o Pucharze Polski, tylko patrzeć w przyszłość i nie wracać do półfinałowego meczu ze Skrą. To nie był zły mecz, ale faktycznie ciężko jest zapomnieć o szansie, jaką mieliśmy w tym półfinale.
Teraz, już z perspektywy czasu, możesz powiedzieć czego zabrakło, żeby pokonać zespół z Bełchatowa w Pucharze Polski?
- Dwóch punktów, czyli jednej zagrywki punktowej czy jednego błędu mniej, jak choćby podbicia tej piłki, która wpadła w pewnym momencie na boisko obok mnie.
Nie udało się wam pokonać Skry w jednym bardzo ważnym meczu Pucharu Polski. Później przyszła kolejna przegrana z nimi w Bełchatowie. Jak zatem, chcąc zdobyć mistrzostwo Polski, pokonać ich aż trzykrotnie?
- Wiemy, że można z nimi wygrać, tylko musimy przestać popełniać błędy w końcówkach. Oni tego nie robią. Jak nie pomylimy się sami w głupi sposób po zdobyciu 22 punktu, to jesteśmy w stanie zwyciężyć. Taka jest jednak siatkówka i dopóki nie zdobędzie się ostatniego punktu w secie, to wszystko może się wydarzyć. Na pewno wszyscy pamiętają dobrze ostatnie ME i baraż Polska - Czechy, w którym moja drużyna prowadziła 20-14 w trzecim secie i ostatecznie go przegrała.
Z czego biorą się te błędy w końcówkach przy waszym prowadzeniu?
- Skra od czterech - pięciu lat gra w tym samym składzie, każdy finał Pucharu Polski czy w LM, czyli takie mecze o dużą stawkę. My w tym zestawieniu jesteśmy ze sobą od czterech miesięcy i tak na dobrą sprawę ten półfinał Pucharu Polski był dla nas takim pierwszym ciężkim pojedynkiem. W decydujących momentach brakuje nam jeszcze trochę pewności siebie.
Kibice wobec ciebie mają duże oczekiwania, w szczególności jeśli chodzi o współpracę z dobrze ci znanym Georgiem Grozerem...
- Wszyscy mówią o tym, że powinniśmy grać ze sobą w ciemno, ale to nie jest takie proste. Przez ostatni rok nie graliśmy przecież ze sobą, a w Rzeszowie spotkaliśmy się mimo wszystko w innych okolicznościach niż w Niemczech. Do tego na początku sezonu dochodził jeszcze problem przestawienia się z gry w reprezentacji na ligę, bo w kadrze gra się przecież z innymi zawodnikami. Ja uważam jednak, że nie ma między nami żadnych nieporozumień. Po meczu rozmawiamy o tym, że czasami rzuciłem mu jakąś niedokładną czy niedociągniętą piłkę i on nie ma o to pretensji. Zresztą nie jest też tak, że ja odpowiadam za wszystkie nieskończone ataki Grozera. On również popełnia błędy własne i ma tego świadomość. Georg wie także o tym, że gra na takiej pozycji, na której nie może oczekiwać, że każda piłka, która pójdzie do niego, będzie idealnie rozegrana i to najlepiej jeszcze bez bloku. To niemożliwe. Ze świetnie wystawionej piłki atak może skończyć nawet nasz libero Igła, ale od Georga jako rasowego atakującego trzeba oczekiwać więcej.
Przed wami rewanż challenge round z Fenerbahce Stambuł...
- Motywacja jest tak sama, czy to w PlusLidze, czy w Pucharze CEV. Nikt z nas nie myśli, że ten mecz jest łatwiejszy, a ten nie. Każdy pojedynek jest ważny i trzeba w nim dawać z siebie wszystko. W PlusLidze musimy zdobywać punkty, żeby zająć jak najlepszą pozycję przed play-off. Z kolei Fenerbahce, to zdecydowanie najmocniejszy rywal z dotychczasowych w Pucharze CEV, ale jak najbardziej do przejścia. Przed własną publicznością na pewno zagramy lepiej niż w pierwszym meczu w Stambule. Zapowiada się bardzo ciekawy pojedynek i mam nadzieję, że wyjdziemy z niego zwycięsko, a później też na swoją korzyść rozstrzygniemy złotego seta.
źródło: assecoresovia.pl
Zobacz również:
- ZAKSA zajęła oficjalne stanowisko po meczu w Rzeszowie
- Dymisja i zawieszenia po feralnym meczu w Rzeszowie
- 13. kolejka PlusLigi już za nami - momentami było gorąco
- Dawid Murek: Boimy się wygrywać
- Marek Karbarz: Polska liga musi w końcu karać za takie postępowanie





![Turniej 1/2 finału MP młodziczek [5-6 maja 2012]](foto1/12/694/_mini.jpg)
![World Tour Silesia Open [29 kwietnia 2012]](foto1/13/693/_mini.jpg)
![PlusLiga: Delecta Bydgoszcz - AZS Częstochowa [25 kwietnia 2012]](foto1/1/692/_mini.jpg)
![Mecz Nadziei [22 kwietnia 2012]](foto1/14/691/_mini.jpg)


