Aktualności Strefy Siatkówki

Włoska Serie A: Kolejne wygrane Jarosza i Żygadło

06.02.2012, 08:40
liga włoska mężczyzn

W 18. kolejce Serie A nie obyło się bez niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji. Drużyna Łukasza Żygadło, pokonując San Giustino, umocniła się na fotelu lidera. Zwycięstwo odniosła też Andreoli Latina, zaś CMC Ravenna poniosła 16. porażkę w sezonie.


Copra Piacenza, pokonując Vibo Valentię, zwyciężyła za trzy punkty już trzecie spotkanie z rzędu, dzięki czemu awansowała na dziesiątą pozycję w tabeli. Mecz co prawda rozpoczął się od walki punkt za punkt obu ekip, lecz z czasem na prowadzenie udało się wyjść przyjezdnym. Na dobrą grę gości recepty nie potrafili znaleźć nawet dobrze dysponowani Klapwijk i Diaz, co musiało się zakończyć porażką ich drużyny w secie otwarcia. Druga partia z perspektywy gospodarzy wyglądała nieco lepiej, lecz i tak nie wystarczyło to do doprowadzenia remisu w całym pojedynku. W trzeciej odsłonie spotkania natomiast podopieczni trenera Montiego, wśród których brylowali zwłaszcza Zlatanov, Nikołow i Papi, nie dali miejscowym choćby cienia szans na zwycięstwo, pewnie ich pokonując, zarówno w tym secie, jak i w całym meczu. - W zasadzie cały czas kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Nie było to łatwe zadanie, gdyż Vibo Valentia to dobry zespół, lecz w tej chwili znajduje się w „dołku". My natomiast byliśmy dobrze przygotowani do meczu i zachowaliśmy koncentrację do samego końca - mówił Luca Tencati.

Tonno Callipo Vibo Valentia - Copra Elior Piacenza 0:3
(20:25, 23:25, 16:25)

MVP spotkania: Hristo Zlatanov

Składy zespołów:
Vibo Valentia: Coscione, Cernić (4), Diaz (10), Rak (7), Klapwijk (15), Nikołow N. (4), Fanuli (libero) oraz Falasca (1), Serafini i Grassano
Copra Piacenza: Papi (12), Żekow (1), Zlatanov (17), Nikołow W. (16), Holt (3), Tencati (6), Marra (libero) oraz Sidibe i Kampa


 

Podopieczni Daniele Bagnoliego po dwóch spotkaniach z rzędu, w których zdołali „ugrać" zaledwie seta, „przełamali się" i stosunkowo pewnie pokonali tegorocznego beniaminka, Fidię Padova. „Stosunkowo", gdyż podopieczni trenera Montagnaniego podjęli przysłowiową rękawicę i wiele akcji pokazało, iż potrafią grać na równi z wyżej notowanymi rywalami. Ostatecznie jednak nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonych Dennisa, Piscopo, Sali i Andersona, którzy poprowadzili team gospodarzy do triumfu. - Jestem zadowolony ze zwycięstwa i z poziomu, na jakim zagrali moi zawodnicy. Kluczem do zwycięstwa były bloki Piscopo. Teraz jednak musimy skupić się na następnej kolejce, w której na wyjeździe zmierzymy się z Itasem Diatec Trentino - podsumował Daniele Bagnoli. - Zagraliśmy dobry mecz, lecz nasi rywale byli bardziej opanowani. W pojedynkach z takimi zespołami jak Modena trzeba dać z siebie wszystko i nie wolno popełniać żadnych błędów. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak walczyć w każdym meczu o zwycięstwo - powiedział Andrea Semenzato.

Casa Modena - Fidia Padova 3:0
(25:21, 25:20, 25:21)

MVP spotkania: Marco Piscopo

Składy zespołów:
Casa Modena: Sala (10), Dennis (16), Kooy (5), Esko (4), Anderson (13), Piscopo (11), Mania (libero) oraz Carletti i Martino (4)
Fidia Padova: Schwarz (6), Gonzalez (6), De Marchi (13), Simeonov (8), Semenzato (5), Suljagić (5), Zingaro (libero) oraz Tiberti i Rosso (5)


 

Z perspektywy podopiecznych Radostina Stojczewa ich pojedynek z drużyną z San Giustino wyglądał jak nieco mocniejszy trening, bowiem siatkarze z Umbrii właściwie w żadnej z partii nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki z zawodnikami z Trydentu. Koledzy Łukasza Żygadły zwłaszcza w drugim secie zagrali koncertowo, rozbili w nim bowiem przeciwników, głównie za sprawą znakomitej dyspozycji w elementach zagrywki oraz ataku i pozwalając im na zdobycie zaledwie trzynastu „oczek". Również trzeci set padł łatwym łupem przyjezdnych, a siatkarzom z Umbrii nie pomogły nawet roszady, na które zdecydował się Henk Jan Held. Mistrzów Włoch do zwycięstwa poprowadziło trio skrzydłowych: Juantorena-Stokr-Kazijski, Łukasz Żygadło zaś na boisku pojawił się w drugiej i trzeciej odsłonie potyczki, wchodząc na krótkie zmiany.

- Trento to bardzo silny zespół. W pierwszej partii jeszcze podjęliśmy walkę, lecz rywale pozbawili nas złudzeń, a w kolejnych nie pozwolili nam na dobrą grę. Nie zagraliśmy dobrego meczu i z całą pewnością stać nas na więcej - podsumował Henk Jan Held. - To był dla nas ważny mecz, w którym zwycięstwo pozwoliło nam się umocnić na pozycji lidera tabeli. Możemy powiedzieć, że wszystko poszło zgodnie z planem - mówił Jan Stokr.

Energy Resources San Giustino - Itas Diatec Trentino 0:3
(21:25, 13:25, 17:25)

MVP spotkania: Osmany Juantorena

Składy zespołów:
San Giustino: Creus (5), Rauwerdink (4), Patak (11), Cozzi (1), Petković, Urnaut (12), Giovi (libero) oraz Mc Kibbin (2), Finazzi i Sammelvuo
Itas Trentino: Kazijski (14), Juantorena (15), Raphael (1), Brinkman (9), Stokr (12), Burgsthaler (5), Bari (libero) oraz Della Lunga, Żygadło, Lanza, Sokołow (3) i Colaci (libero)


 

Zawodnicy Sisleya Belluno wzięli rewanż na stołecznych zawodnikach za porażkę w pierwszej fazie rundy zasadniczej i pokonali ich po walce w tie-breaku. Pierwsze dwie partie były dość jednostronnym widowiskiem, w którym brylowali podopieczni Roberto Piazzy. W trzecim secie jednakże zawodnicy Andrei Gianiego, nie mając już nic do stracenia, podjęli walkę i po pełnej napięcia grze na przewagi sprawili, iż konieczne było rozegranie kolejnej partii. Siatkarze z Rzymu, niesieni na fali zwycięstwa, także i czwartą odsłonę potyczki rozstrzygnęli na swoją korzyść. Tie-break jednakże, w głównej mierze za sprawą agresywnej zagrywki, padł łupem gospodarzy, którzy zainkasowali dwa cenne „oczka" do ligowej tabeli. Warty zauważenia jest z całą pewnością fakt, iż zawodnicy obu drużyn w przekroju całego pojedynku aż dwudziestosześciokrotnie punktowali blokiem - szesnaście punktów tym elementem zdobyli siatkarze z Belluno, zaś dziesięć - zawodnicy z Rzymu.

- Na początku spotkania zagraliśmy wzorowo: byliśmy skoncentrowani i agresywni - mówił trener Roberto Piazza. - W trzecim secie jednak, za sprawą błędów własnych, skomplikowaliśmy swoją sytuację. W kolejnych meczach nie możemy pozwolić sobie na tracenie punktów w taki sposób i będziemy ciężko pracować, aby błędy te wyeliminować - dodał. - Mecz był dość wyrównany. W pierwszym i drugim secie ponieśliśmy porażkę przede wszystkim przez słabą zagrywkę i przyjęcie. Nasza gra zmieniła się na lepsze po wejściu Maruottiego i Bencza. Niestety, w środkowej fazie tie-breaka coś w naszej grze pękło. Przechodzimy ostatnio trudny okres, część naszych graczy dopiero wraca do zdrowia, lecz mam nadzieję, że nasza ciężka praca przyniesie efekty - tłumaczył Andrea Giani.

Sisley Belluno - M. Roma Volley 3:2
(25:21, 25:18, 33:35, 22:25, 15:11)

MVP spotkania: Frantisek Ogurcak

Składy zespołów:
Sisley Belluno: Fei (26), Horstink (19), Kohut (18), De Togni (7), Suxho (2), Ogurcak (13), Farina (libero) oraz Abdelaziz (1), Szabo, Dolfo (1) i Antonow (1)
M. Roma Volley: Lebl (16), Zaytsev (17), Boninfante (2), Sabbi (11), Cisolla, Bjelica (9), Paparoni (libero) oraz Passier, Paollucci (1), Maruotti (15) i Bencz (12)


 

Do podziału punktów doszło także w Latinie, gdzie miejscowi podejmowali osłabioną brakiem Facundo Conte ekipę z Monzy. Gospodarze rozpoczęli pojedynek z wysokiego C, bo od prowadzenia 9:4. Tak wysoka przewaga miejscowych była w dużej mierze zasługą polskiego atakującego, Jakuba Jarosza. Z czasem przyjezdni zdołali nawiązać kontakt punktowy z rywalami, lecz partię punktującą zagrywką na korzyść miejscowych rozstrzygnął Fragkos. W kolejnych dwóch setach górą byli już podopieczni Emanuele Zaniniego, wśród których na największe pochwały zasłużyli Nikić, De Cecco i Molteni, lecz miejscowi „tanio skóry nie sprzedali" i w czwartej partii ponownie zaczęli dyktować warunki gry. Świetnie spisywał się zwłaszcza Andreas Fragkos, który dwoma asami ustalił wynik seta numer cztery, a także w tie-breaku postawił przysłowiową kropkę nad "i". Wyśmienite zawody zagrał również Jakub Jarosz. Polak rozegrał pełne spotkanie, w przeciągu którego punktował dwudziestosiedmiokrotnie. Dwadzieścia cztery ataki z trzydziestu dziewięciu Jarosz zamienił w punkt, a ponadto zapisał na swym koncie dwa „oczka" zdobyte blokiem oraz jedno zagrywką. - Ważne jest to, że możemy cieszyć się z kolejnego zwycięstwa. To był bardzo nierówny mecz, mieliśmy w nim swoje wzloty i upadki. Najlepsze zawody w tym sezonie zagrał Fragkos. To młody człowiek, wciąż się rozwija i pokazuje swoje umiejętności - mówił Silvano Prandi.

Andreoli Latina - Acqua Paradiso Monza Brianza 3:2
(25:22, 23:25, 21:25, 25:21, 15:11)

MVP spotkania: Andreas Fragkos

Składy zespołów:
Andreoli Latina: Rivera (8), Gitto (11), Sottile (2), Jarosz (27), Cester (10), Fragkos (24), De Pandis (libero) oraz Troy (2) i Diaczkow (1)
Monza Brianza: Nikić (19), Forni (6), Buti (8), Rooney (5), De Cecco (6), Gavotto (14), Rossini (libero) oraz Molteni (10), Shumov i Roumeliotis (5)


 

Trzecią z rzędu porażkę w lidze i drugą z rzędu z Cuneo poniosła Lube Banca Marche Macerata. Podopieczni trenera Alberto Giulianiego, byłego trenera Bre Banca, dużo lepiej rozpoczęli spotkanie, co natychmiast przełożyło się na ich pewny triumf w inauguracyjnej partii. W drugim secie przyjezdni radzili sobie jeszcze lepiej, pozwalając siatkarzom z Piemontu na zdobycie zaledwie piętnastu „oczek". Wszystko wskazywało na to, że była drużyna Sebastiana Świderskiego zrewanżuje się ekipie Cuneo za gładką porażkę w Lidze Mistrzów i pokona ją w szybkich trzech setach. Nic bardziej mylnego. W trzeciej odsłonie spotkania gra zawodników trenera Giulianiego całkowicie się „posypała", a wiatru w żagle nabrali gospodarze, którzy prowadzeni przez Wijsmansa doprowadzili do tie-breaka. Również tą piątą, decydującą partię lepiej rozpoczęli siatkarze z Piemotnu, lecz przyjezdni przez cały czas dotrzymywali im kroku. Ostatnie słowo należało jednak do zawodników Bre Banca.

- Byliśmy zmotywowani i staraliśmy się grać swoją siatkówkę, nie patrząc na wynik. Wiedzieliśmy, że mamy szansę zwyciężyć i nie rezygnowaliśmy z walki. W tie-breaku pokazaliśmy ogromne serce do gry, co poskutkowało zwycięstwem, które dodało nam pewności siebie - powiedział po meczu Hubert Henno. - Jestem bardzo zły i rozczarowany, gdyż nie powinniśmy byli przegrać tego meczu w ten sposób - mówił rozgoryczony Simone Parodi. - Nie wiem, jak mam to wytłumaczyć. Nie potrafię zrozumieć, czemu tak się dzieje, że w jednej chwili zatrzymujemy się, przestajemy grać dobrą siatkówkę i popełniamy mnóstwo prostych błędów. To, co się wydarzyło w tym meczu, wszystkich nas wprawiło w ogromną złość.

Bre Banca Lannutti Cuneo - Lube Banca Marche Macerata 3:2
(19:25, 15:25, 25:17, 25:15, 15:13)

MVP spotkania: Jakub Vesely

Składy zespołów:
Bre Banca: Mastrangelo (11), Ngapeth (14), Fortunato (4), Wijsmans (9), Vissotto (18), Baranowicz (1), Henno (libero) oraz Caceres i Vesely (7)
Lube Macerata: Savani (12), Parodi (14), Stanković (9), Travica (4), Omrcen (17), Podrascanin (11), Exiga (libero) oraz Lampariello, Kovar (3), Monopoli i Van Walle (1)


 

W ostatnim meczu kolejki Marmi Lanza Verona podejmowała CMC Ravennę. W premierowej odsłonie potyczki gospodarze brylowali na parkiecie w każdym elemencie siatkarskiej sztuki, bezlitośnie punktując rywali i popisując się kąśliwymi zagrywkami oraz silnymi atakami. W drugim secie zawodnicy z Rawenny nawiązali walkę z rywalami, przez niemal cały czas grając z nimi punkt za punkt. Błędy własne podopiecznych Antonio Babiniego w końcówce pogrzebały jednak ich nadzieje na zwycięstwo, lecz w trzecim secie przyjezdni nie odpuścili i dzięki dobrej grze Moro oraz Sirriego zdołali rozstrzygnąć jego losy na swoją korzyść. To jednak wszystko, na co stać było zawodników beniaminka. Podopieczni trenera Bruno Bagnoliego nie zamierzali wypuścić trzech punktów, będących na wagę złota i powrócili do swej znakomitej gry w bloku oraz bez skrupułów wykorzystali błędy gości, przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę. Piotr Gruszka pojawił się na boisku w wyjściowej „szóstce" i rozegrał pełne cztery partie. Polak przyjął jedenaście zagrywek (64% przyjęcia pozytywnego i 36% perfekcyjnego), popełniając przy tym jeden błąd. Ponadto Polak zapisał na swym koncie jedenaście „oczek" - dziewięć zdobytych atakiem (35% skuteczności) oraz dwa serwisem.

- Jestem bardzo usatysfakcjonowany, nie tylko ze względu na zwycięstwo, ale i na fantastyczną atmosferę panującą w PalaOlimpia - mówił po meczu Bruno Bagnoli. - Zawodnicy z Rawenny grali bez presji, na luzie, dobrze spisywali się w polu serwisowym, zwłaszcza w pierwszych trzech setach, przez co byli trudniejszymi przeciwnikami, niż mogłoby się zdawać. Mieliśmy szanse zamknąć wynik meczu w trzech setach, lecz nasi rywale zasłużyli sobie na wygraną w trzeciej partii. Chciałbym pogratulować moim zawodnikom nie tylko triumfu, ale przede wszystkim dobrej gry.

Marmi Lanza Verona - CMC Ravenna 3:1
(25:15, 25:22, 22:25, 25:22)

MVP spotkania: Robert Kromm

Składy zespołów:
Marmi Verona: Popp (11), Meoni (3), Patriarca (9), Zingel (6), Kromm (18), Gasparini (23), Smerilli (libero) oraz Kosmina (1), Ter Horst, Calderan i Casarin (1)
CMC Ravenna: Mengozzi (10), Corvetta (1), Sirri (8), Moro (23), Brunner (14), Gruszka (11), Tabanelli (libero) oraz Leonardi, Verhanneman i Gallosti


źródło: inf. własna / legavolley.it

nadesłał: Michalina Tarkowska

zgłoś błąd

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google