Aktualności Strefy Siatkówki

07.02.2012, 15:48

Utrata pozycji lidera PlusLigi, przegrany półfinał PP, plaga kontuzji, zamieszanie wokół przełożenia meczu z Resovią, ryzyko walkowera za ten pojedynek - czyli niewesoły kędzierzyński los. A w tle Arkas, który kosztem ZAKSY jest jedną nogą w kolejnej rundzie LM.

Podopieczni Krzysztofa Stelmacha zrobią na pewno wszystko, by Turkom na to nie pozwolić. Kluczem do zwycięstwa w meczu i złotym secie może być powrót Pawła Zagumnego. Pierwszy rozgrywający ZAKSY na kilka minut przed pierwszym spotkaniem z Arkasem zgłosił uraz, który wykluczył go z gry. Kędzierzynianie stracili tym samym nie tylko jeden ze swoich głównych atutów, ale także trochę wiary. „Wyciągnięty" z kwadratu dla rezerwowych Grzegorz Pilarz radził sobie co prawda nieźle, ale klasy i doświadczenia Zagumnego jednak nie ma. A te przydałyby się, szczególnie w przetrzebionej kontuzjami drużynie. Być może magia kapitana ZAKSY (pełniącego tę funkcję pod nieobecność Sebastiana Świderskiego) zadziała w środę w Izmirze. Zagumny poprowadził już przecież mocno osłabiony zespół Panathinaikosu Ateny do zwycięstwa w meczu Ligi Mistrzów 2009/2010. Co ważne, „Koniczynki" też grały wtedy na wyjeździe. Polscy kibice, nie tylko Jastrzębskiego Węgla, pewnie pamiętają porażkę z Grekami do dzisiaj.

Rozgrywający, nawet tak dobry jak Zagumny, to może być jednak za mało, by ograć Arkas. Mecz w Kędzierzynie pokazał, że równie ważne jak umiejętne rozdzielanie piłek, jest neutralizowanie działań rywali. A Turcy mają kim straszyć. W pierwszym spotkaniu ważne piłki kończył nie tylko Liberman Agamez, ale także Joâo Paulo Bravo. Śmiało można chyba powiedzieć, że wprowadzony po drugiej przerwie technicznej w pierwszym secie Brazylijczyk dzielił i rządził na parkiecie. Zatrzymanie rywali na siatce nie będzie jednak dla ZAKSY proste. W składzie jest tylko jeden nominalny środkowy - Wojciech Kaźmierczak, z konieczności występuje więc na środku także Dominik Witczak. Biorąc pod uwagę, jak wiele zależało od tej formacji w dotychczasowych zwycięskich meczach wicemistrzów Polski, jest to ogromna strata.

A gdyby mało jeszcze było zdrowotnych problemów, kędzierzynianie znaleźli się po sobotnim meczu z Resovią w centrum nie lada afery. Błąd sędziów w liczeniu punktów i brak powrotu na boisko, by spotkanie dograć, może kosztować ZAKSĘ walkower. Decyzja w sprawie ma zapaść w środę - jeszcze przed pierwszym gwizdkiem w Izmirze.

W takiej sytuacji trudno uznawać nastroje wokół zespołu Krzysztofa Stelmacha za dobre. Awans do II rundy play-off Ligi Mistrzów z pewnością byłby wspaniałą rekompensatą za trudne chwile z ostatnich tygodni. Czy jednak kędzierzynianie zdołają pokonać Arkas na ich terenie? I to nie tylko w meczu, ale także w złotym secie? Zwykło się mówić, że w Turcji gra się nie tylko przeciwko rywalom, ale także sędziom. Jeśli jednak ZAKSA będzie wyraźnie górować na boisku i skupi się na grze, „gorący" klimat nie powinien być przeszkodą w zwycięstwie. Do niego potrzebna będzie jednak też poprawa własnej gry. A determinacja i wiara, których brakowało w dwóch ostatnich pojedynkach kędzierzynian, mogą schłodzić tureckie myśli o awansie. Nawet jeśli pewnością siebie i presją graczy Arkasu dowodzi Glenn Hoag.

Początek batalii decydującej o dalszych losach ZAKSY w Lidze Mistrzów jutro o godzinie 18:30.


źródło: inf. własna

nadesłał: Agnieszka Kapela

zgłoś błąd

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google