Aktualności Strefy Siatkówki

Miłosz Hebda: Brakuje spokojnej gry w końcówkach

07.02.2012, 14:13
Miłosz Hebda

Mimo braku Wlazłego i Kurka siatkarze PGE Skry Bełchatów w dalszym ciągu pozostają poza zasięgiem Tytanu AZS Częstochowa. Częstochowianie w dwóch setach napędzili jednak sporo strachu mistrzom Polski i gdyby nie własne błędy, mogli pokusić się o wygraną.


Wynik niedzielnego spotkania pod Jasną Górą nie odzwierciedla do końca jego przebiegu. Bełchatowianie co prawda triumfowali w trzech setach, ale gdyby nie proste błędy w końcówkach drugiej i trzeciej partii w szeregach gospodarzy, spotkanie mogło potoczyć się zupełnie inaczej. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że częstochowianie mogli pokusić się w tym meczu o jakąś zdobycz punktową. - Brakuje tego, co ma Skra Bełchatów, czyli dokładnej, spokojnej i bezbłędnej gry w końcówkach. Ona umożliwia im wygrywanie setów, gdy gra się na przewagi. Tak naprawdę żaden zespół w Polsce nie potrafi ich przełamać i wygrać z nimi w końcówkach - zauważa Miłosz Hebda, przyjmujący częstochowskiego zespołu.

Akademicy długo nie potrafili przełknąć goryczy porażki odniesionej w takim stylu. Podopieczni Marka Kardosa w dwóch odsłonach mieli wygraną dosłownie na wyciągnięcie ręki. Ostatnie słowo za każdym razem należało jednak do bełchatowskiego potentata. - To nie był mecz, który musieliśmy wygrać - podkreśla Hebda. - My mamy przede wszystkim skupiać się i wygrywać z zespołami, które są koło nas w tabeli. Myślę, że presji nie było. Zawsze jakaś adrenalina przed meczem i w jego trakcie się pojawia, ale ciśnienia na to spotkanie na pewno nie było. Szkoda, że nie udało się urwać choćby jednego punktu rywalom.

Teraz częstochowski zespół czeka rewanżowy pojedynek z Unicają Almeria, którego stawką jest awans do grona ćwierćfinalistów Challenge Cup. Pierwszy krok do awansu akademicy postawili na własnym parkiecie, wygrywając 3:1. Rewanż w Andaluzji może jednak wyglądać zupełnie inaczej. - Spodziewamy się ciężkiego meczu. Na pewno łatwo nie będzie. Cały czas ciągnie się za nami ten złoty set. To, że wygraliśmy u siebie, daje nam jedynie przewagę psychiczną. Przegramy tam mecz, potem złotego seta i tak naprawdę ta wygrana nic nam nie da. Musimy wygrać tam spotkanie i zrobić wszystko, by nie doprowadzić do tego dodatkowego seta. Chcemy wrócić do domu ze spokojnym awansem - zapowiada Hebda.

* Autor: Adrian Heluszka
* Więcej na SportoweFakty.pl


źródło: SportoweFakty.pl

nadesłał: Radosław Nowicki

zgłoś błąd

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google