Aktualności Strefy Siatkówki

07.02.2012, 09:35

Siatkarki Atomu Trefl Sopot od kilku miesięcy nie dostają pieniędzy, z drużyny uciekają kolejne gwiazdy, w zespole narasta bunt wobec nie dotrzymujących słowa władz klubu. Wczoraj karierę zakończyła legenda polskiej siatkówki i kapitan Atomu, Dorota Świeniewicz.

Po grudniowo-styczniowej zawierusze, która wymiotła z Atomu w sumie osiem osób wydawało się, że sytuacja się unormuje. Nic z tego. Zaledwie dzień po największym sukcesie w krótkiej, 1,5-rocznej historii klubu, którym było ubiegłotygodniowe zwycięstwo nad Rabitą Baku (3:1) w Lidze Mistrzyń, z drużyną pożegnała się hiszpańska środkowa Amaranta Fernandez Navarro. 28-letnia siatkarka od kilku miesięcy nie otrzymywała pensji i po tym, jak klub nie dotrzymał kolejnego terminu spłaty zaległości, rozwiązała kontrakt. Podobnie zachowała się na przełomie roku Neriman Ozsoy. Wczoraj oficjalnie z powodu zaległości finansowych zakończenie kariery ogłosiła żywa legenda polskiej siatkówki i kapitan Atomu, 39-letnia Świeniewicz.

- Odchodzę, bo nie chcę grać w siatkówkę, gdy nie sprawia mi ona już tak wiele radości. Zostawiam w klubie wielu przyjaciół i mam nadzieję, że w tej trudnej sytuacji będą w stanie skupić się na grze. Będę trzymać za nich kciuki - powiedziała była kapitan Atomu.

Właściciel Trefla Kazimierz Wierzbicki o zakończeniu przez nią kariery dowiedział się z mediów. - Jestem na targach w Norymberdze, nic o tym nie wiem. Jeśli to się potwierdzi, to dla nas i całej polskiej siatkówki wielka strata. Będziemy musieli sobie jakoś z tym poradzić - powiedział "Gazecie" Wierzbicki.

Poza odejściem Ozsoy, Fernandez i Świeniewicz o odejściu myślą też inne siatkarki. Przed niedzielnym meczem z Pałacem Bydgoszcz (3:2) gry odmówiły Niemki Corina Ssuschke-Voigt i Małgorzata Kożuch. Wczoraj odbyły się negocjacje, by zawodniczki wyleciały dziś do Baku. Na warunki klubu zgodziła się Kożuch. Ssuschke-Voigt decyzję o tym, czy poleci z drużyną, ma podjąć tuż przed wylotem.

Według informacji Gazety Wyborczej ostatnie pieniądze w klubowej kasie pojawiły się w połowie stycznia, po tym, jak swoją transzę przelało miasto Sopot. Pieniędzy starczyło na najpilniejsze potrzeby, część siatkarek - głównie Polek, które mają niższe kontrakty w złotówkach - otrzymała wypłaty. Ale tylko za grudzień. Jak usłyszeliśmy, to właśnie te zawodniczki są w klubie w najlepszej sytuacji. Pozostałe siatkarki na wypłaty czekają od miesięcy i w każdej chwili - na podobnej zasadzie jak Ozsoy i Fernandez - mogłyby rozwiązać kontrakty. Problem polega na tym, że na rynku nie ma nowych miejsc w pracy (chyba że w Azji), bo w najsilniejszych ligach w Europie nie można już dokonywać transferów.

W Sopocie najprawdopodobniej zostaną obie Amerykanki. Według nieoficjalnych informacji Alisha Glass i Megan Hodge są jedynymi siatkarkami Atomu, które nie otrzymały do tej pory ani złotówki! Obie będą chciały jednak dograć sezon do końca, by przed igrzyskami olimpijskimi pozostać w meczowym i treningowym rytmie.

O trudnej sytuacji w zespole władze klubu z mediami rozmawiać nie chcą. Prezes Tomasz Słodkowski, odkąd zastąpił Konrada Piechockiego, nie odbiera telefonów. Komentarzy odmawia też dyrektor Grzegorz Zięba. Jak usłyszeliśmy od jednej z siatkarek, władze klubu nie rozmawiają nie tylko z dziennikarzami. Szwankuje też komunikacja wewnątrz drużyny, a siatkarki o tym, co je czeka, dowiadują się z mediów.

* Autorem tekstu jest Maciej Korolczuk
* Więcej w Gazecie Wyborczej i na Sport.pl.


źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał: Patrycja Bytner

zgłoś błąd

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google