Aktualności Strefy Siatkówki

19.03.2014, 15:38

Grający w Superlidze Michał Winiarski przyznał rosyjskim medium, że Polska nie jest faworytem mistrzostw świata. - Rosja i Brazylia na każdych turniejach plasują się w pierwszej trójce - stwierdził przyjmujący reprezentacji Polski.

STS

Michał, w tym roku odbędą się w Polsce mistrzostwa świata. Rosjanom wydaje się, że siatkówka to sport numer jeden w Polsce.

Michał Winiarski: - Tak, od pięciu, sześciu lat siatkówka pretenduje do miana sportu numer jeden, ale mimo wszystko jest chyba na drugim miejscu. Czasami, kiedy odbywają się najbardziej prestiżowe turnieje siatkówki, cała uwaga kibiców skupia się na siatkarzach. Najbardziej popularnym sportem jest jednak, zresztą jak wszędzie, piłka nożna. Myślę, że, jak w żadnym innym kraju, popularność siatkówki w Polsce dorównuje piłce nożnej.

Podobno bardzo lubisz piłkę nożną i kiedyś stanąłeś przed wyborem - piłka nożna albo siatkówka.

- Tak, bardzo. Lubię zespoły, które prowadził Jose Mourinho: Real Madryt, Inter Mediolan, Chelsea Londyn. Kibicuję też Borussii Dortmund.

Dlaczego wybrałeś siatkówkę?

- Do piętnastego roku życia grałem w piłkę nożną. W pewnym momencie musiałem wybrać między dwoma sportami, w szkole miałem treningi siatkarskie, które trwały dwie godziny. Po szkole szedłem na treningi piłki nożnej, które odbywały się w klubie koło mojego domu. Dość szybko i dużo urosłem, mierzyłem 190 cm w wieku 15 lat i stwierdziłem, że więcej mogę osiągnąć w siatkówce. Piłkarze ze wzrostem ponad dwa metry o wiele rzadziej odnoszą sukces.

Po zwycięstwie w Lidze Światowej w 2012 roku reprezentacja Polski spowolniła obroty. Z czym może być związany brak rezultatów w ostatnim czasie?

- Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Po zwycięskiej dla nas Lidze Światowej pojawiła się prasa, przed igrzyskami przedwcześnie świętowano medal. To typowe dla naszych dziennikarzy i myślę, że to nie jest niesprawiedliwe, co mówię. Jestem przekonany, że wszyscy pragnęli dobrego wyniku nie mniej niż my. Za wcześnie wytypowano nas do grona trzech faworytów do medalu. Przegraliśmy igrzyska, słabo zaprezentowaliśmy się podczas Ligi Światowej, no i nieudanie wystartowaliśmy w mistrzostwach Europy. Może nie jesteśmy tak dobrą drużyną, jak myślano? Zwłaszcza w porównaniu z takimi zespołami jak Rosja, Brazylia, czyli tymi reprezentacjami, które na każdych turniejach plasują się w pierwszej trójce. Jesteśmy drużyną, która może osiągnąć sukces, ale nie tak regularnie, jak na przykład Rosja. Powinniśmy zdać sobie z tego sprawę i przygotować się do tego, że Polska nie jest faworytem mistrzostw świata. Gramy u siebie, postaramy zaprezentować się z jak najlepszej strony, ale jaki będzie rezultat? Nie wiem, to tylko sport, nie da się przewidzieć.

Andrea Anastasi rozstał się z reprezentacją Polski. Zawodnicy opowiadali się za tym, aby Włoch pozostał na stanowisku. Ty również deklarowałeś zaufanie do Anastasiego.

- Jesteśmy tylko zawodnikami i nie decydujemy, kto zostanie trenerem reprezentacji albo co ma robić federacja. Wszystko potoczyło się bardzo szybko, przegraliśmy walkę o ćwierćfinał mistrzostw Europy i zaraz po tym każdy rozjechał się do swojego klubu. Nie było czasu przedyskutować, co się stało. Potem została podjęta decyzja. Nie wiem, co każdy z zawodników o niej myśli, ale to nie my decydowaliśmy.

Francuz Stephane Antiga, nowy trener reprezentacji Polski, jest jeszcze zawodnikiem. To dość nietypowa sytuacja.

- Zgadza się. Stephane'a znam bardzo dobrze, bo grałem z nim trzy lata w Skrze Bełchatów. Stephane ma zadatki na świetnego trenera w przyszłości. Na razie nie mogę powiedzieć, jakim trenerem będzie teraz. Znam go tylko jako znakomitego zawodnika i równie wspaniałego człowieka. Mam oczywiście nadzieję, że razem osiągniemy sukces.

Możliwy brak Łukasza Żygadły może wpłynąć na wynik uzyskany przez reprezentację Polski na mistrzostwach świata?

- Kiedy ostatnio rozmawiałem z Łukaszem, był pozytywnie nastawiony, mówił, że jego rehabilitacja przebiega szybko. Łukasz to profesjonalista, jestem przekonany, że po powrocie będzie grał tak, jak przed kontuzją. Jest zbyt ważną częścią drużyny, żeby pozostał poza turniejem. Łukasz na pewno zrobi wszystko, żeby do momentu rozpoczęcia zgrupowania być gotowym do gry.

Doszedłeś do siebie po kontuzji. Można powiedzieć, że jesteś w optymalnej formie?

- Chcę być w optymalnej formie, teraz czuję się zdecydowanie lepiej niż wcześniej. Pauzowałem przez miesiąc i przegraliśmy parę ważnych turniejów. Już o tym mówiłem, ale powtórzę, że czuję się za taki stan rzeczy odpowiedzialny. Mieliśmy szansę, wygraliśmy cztery mecze z rzędu, dopóki nie ustąpiliśmy drużynie z Tiumienia. Nie wiem, czym wyjaśnić nasz spadek formy. Na pewno teraz bardziej czujemy się drużyną niż na początku sezonu. Wiem, że musimy zająć dobre miejsce i dołożymy wszelkich starań, aby znaleźć się wśród sześciu najlepszych drużyn przed fazą play-off. Ten miesiąc jest dla nas ważny, bo gramy z "wielką trójką" i mecze z nią to dla nas moment prawdy.

Kiedy przygotowywałeś się do wyjazdu do Rosji, w jednym z polskich wywiadów powiedziałeś, że Superliga to najlepsza liga na świecie. Teraz w niej grasz, więc co możesz powiedzieć o obecnym poziomie Superligi?

- Moje zdanie na temat Superligi nie zmieniło się. W Rosji występuje 16 zespołów, Nie 10, nie 12, nie 14, tylko 16. I każda, dosłownie każda drużyna może stanąć ci na drodze do zwycięstwa. Trzeba być cały czas maksymalnie skoncentrowanym. Przegraliśmy z Groznym, którego uważa się za outsidera, a ograliśmy Dynamo Krasnodar, który jawił się jako lider. Superliga to liga o niezwykle równym poziomie i to jest właśnie siła rosyjskich rozgrywek. Nie da się ich porównać z żadną inną ligą, w której jest trzy, cztery albo pięć silnych drużyny, ale nigdzie nie ma aż 16.

Rosja przeraża wielu obcokrajowców. Przeraża ogromnymi odległościami, prawie stałym chłodem, zachowaniem ludzi, którzy często są zamknięci w sobie. W Rosji spędziłeś już wystarczająco dużo czasu, aby móc wyrobić sobie jakąś opinię na temat tego kraju.

- Mogę powiedzieć, że w Rosji nie wydarzyło się nic, czego bym się nie spodziewał. W sumie to na wszystko byłem przygotowany. Chłód? W Polsce też jest wystarczająco dużo śniegu. Jedyne, co jest dla mnie trudne, to ilość lotów, a dokładnie przeloty, niewystarczająca ilość snu, zmiana stref czasowych, ale czuję się częścią drużyny, a to ułatwia pobyt w obcym kraju.


źródło: inf. własna / volleyballnews.ru

nadesłał: Aneta Deorocka

zgłoś błąd

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google 

[ zamknij ]

Informacja o plikach cookies

Informujemy, że używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych techniologii w następujących celach: reklamowych, statystycznych oraz w celu umożliwienia logowania się w serwisie.

Te technologie mogą też stosować współpracujące z nami firmy badawcze, partnerskie oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W Twojej przeglądarce możesz zmieniać ustawienia dotyczące cookies. Informujemy jednak, że jeżeli to zrobisz, nie będziesz mógł w pełni wykorzystywać funkcjonalności serwisu.

Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że akceptujesz umieszczanie cookies na twoim urządzeniu.