Aktualności Strefy Siatkówki

Obcokrajowcy w Polskiej Lidze Siatkówki cz.2

05.05.2008, 08:51

Zawodnicy zagraniczni wybierali w tym sezonie nie tylko barwy najlepszych zespołów Polskiej Ligi Siatkówki. Kilku reprezentantów innych państw trafiło także do drużyn z dolnej części tabeli. Kilku zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie.


ZAK SA Kędzierzyn-Koźle


Jakub Nowotny:

Działacze kędzierzyńskiej ZAKSY szybko zapełnili lukę po Marcelu Gromadowskim, który latem zdecydował się na kontynuowanie kariery we Włoszech. Ich uwagę zwrócił jeden z najlepszych, czeskich siatkarzy Jakub Novotny, którego natychmiast sprowadzono do Kędzierzyna-Koźla. Początek sezonu w Polskiej Lidze Siatkówki nie był zbyt udany dla atakującego reprezentacji naszych południowych sąsiadów, jednak w miarę jak liga nabierała tempa, forma Czecha rosła w górę. Obok Marcina Nowaka był prawdziwym liderem zespołu, jak przystało na atakującego, na nim opierała się gra kędzierzynian. Atutem Nowotnego jest potężna zagrywka, właśnie w tym elemencie był najlepiej punktującym zespołu. Nieco słabiej radzi sobie w bloku i obronie, ale niejednokrotnie podkreślał, że nad tymi elementami czeka go jeszcze sporo pracy. Kto wie, które miejsce zajęłaby ZAKSA, gdyby Jakub w play-off był w pełni sił? Warty podkreślenia jest fakt, że w najważniejszych meczach kędzierzynian, Novotny zmagający się z potwornym bólem pleców, grał na środkach przeciwbólowych.


Eugen Bakumovski:

To drugi obcokrajowiec z szeregach kędzierzyńskiej ZAKSY. W 2006 roku podpisał z zespołem z Kędzierzyna pierwszy kontrakt i przedłużył go na kolejny rok w sierpniu 2007 roku. Bakumovski to doświadczony zawodnik. Doświadczenie zbierał w klubach niemieckich i włoskich, a także podczas gry w reprezentacji Niemiec. Grał także w siatkówkę plażową. Po sezonie 2006/2007 chciał zostać w Polsce, a prezesowi Kazimierzowi Pietrzykowi nie udało się ściągnąć do Kędzierzyna wielkiej gwiazdy, dlatego przedłużył kontrakt z Bakumovskim. W tym sezonie, podobnie jak w poprzednim, o miejsce w „szóstce” musiał walczyć z młodymi wilkami – Jakubem Jaroszem i Bartoszem Kurkiem. Zdecydowanie częściej wychodził na parkiet w podstawowym składzie zamiast Jarosza, a jego partnerem w przyjęciu był Kurek. Eugen po raz kolejny udowodnił, że jest mocnym punktem zespołu szczególnie w przyjęciu, gdyż na ataku częściej eksploatowano wyższego Kurka.


Płomień Sosnowiec


Alexander Kraynov:

Bułgarski przyjmujący Alexander Kraynov miał być zastępcą kontuzjowanego Jakuba Łomacza. Niestety podczas ligowego meczu z ZAK S.A. Kędzierzyn-Koźle Alexander zerwał więzadła krzyżowe. Kontuzja była na tyle poważna, że Kraynov nie tylko musiał odpuścić grę w tym sezonie, ale bardzo możliwe, że już nigdy nie wróci do zawodowego uprawiania sportu.


Geir Eithun:

Norweg Geir Eithun jest dobrze znany polskim kibicom siatkówki. Przeszedł do Płomienia z Resovii Rzeszów, gdzie często bywał jednym z podstawowym graczy. Sprowadzony został dopiero w grudniu, w zastępstwie za kontuzjowanego przyjmującego Alexandra Kraynova. Jest to doświadczony siatkarz, który grał m.in. w ligach: tureckiej, norweskiej czy greckiej. Nie mniej jednak nie okazał się gwiazdą drużyny. Miewał zarówno świetne występy, jak i bardzo słabe. Bywało, że musiał godzić się z rolą zastępcy dla młodego Pawła Pietkiewicza.


Michał Masny:

Niewiele brakowało, aby Masny zamiast nad Brynicę trafił nad Brdę. Słowackim rozgrywającym interesowali się również działacze Delecty Bydgoszcz, jednak ostatecznie Michal zdecydował się na ofertę beniaminka Polskiej Ligi Siatkówki. Jeden z menadżerów siatkarskich stwierdził, iż Słowak o 300% umiejętnościami przewyższa kolegów z zespołu. A czy tak jest w rzeczywistości? Początkowo do tego transferu w Sosnowcu podchodzono z dystansem, teraz wiadomo, że był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Masny oczarował grą wszystkich, w dużej mierze przyczyniając się do 7. miejsca zajętego przez Płomień Sosnowiec. Ten posturą przypominający Pawła Woickiego zawodnik, podobnie jak częstochowski rozgrywający słynie z szybkiej kombinacyjnej gry. Mimo, że w reprezentacji gra drugie skrzypce, podczas zeszłorocznej Ligi Europejskiej wybrano go najlepszym rozgrywającym imprezy. W polskiej lidze Słowak zasłyną z bardzo mocnej zagrywki i nadspodziewanie dobrej grze obronnej.


Jadar Radom


Premysl Obdrzalek:

Jeden z bardziej doświadczonych zawodników w zespole Jadaru Radom. Przez większość sportowej kariery grał w klubach czeskich. Z VK Opawa przeszedł do austriackiej ekipy Aon hotVolleys Wiedeń. W 2006 roku dostrzegli go działacze Jadaru Radom i szybko postarali się o podpisanie kontraktu. Zgodnie z oczekiwaniami Premysl Obdrzalek stał się filarem zespołu z Radomia. Bardzo szybko stał się ulubieńcem kibiców. Dlatego, kiedy oświadczył, że odchodzi z klubu po meczach o 7. miejsce z Płomieniem Sosnowiec, nie tylko działacze byli zawiedzeni. Niestety ostatnie miesiące były mniej pomyślne dla Czecha. Po pierwszym meczu drugiej rundy play-off z zespołem ZAK SA. Kędzierzyn Koźle w przyjęciu miał tylko 15-to procentową skuteczność. W tym upatruje się przyczyn jego rozstania z Jadarem.


Marco Liefke:

Podobnie jak Premysl Obdrzałek atakujący Marco Liefke miał być podporą ekipy Jadaru Radom. Swoje doświadczenie zbierał na parkietach Niemiec, Belgii i Włoch, a także podczas występów w reprezentacji Niemiec, w której grał do 2004 W latach 1993-2004 kadrze narodowej rozegrał 225 meczów. Jest czwarty pod względem ilości rozegranych spotkań w drużynie niemieckiej. Liefke okazał się dobrym nabytkiem działaczy z Radomia. Praktycznie przez cały sezon utrzymywał równą formę, choć pod względem zdobywania punktów podczas całego sezonu minimalnie wyprzedzili go Sebastian Pęcherz i Marcin Kocik.


JW. Construction AZS Politechnika Warszawska


Pavel Chudik:

Słowacki rozgrywający nie zaliczy tego sezonu do najlepszych. Nie czaruje już swoją grą, jak dawniej. Na początku prezentował słabą formę, podobnie zresztą jak reszta drużyny. Później dopadła go kontuzja pleców i w decydujących meczach z Delectą trener Taczała wolał postawić na drugiego rozgrywającego stołecznej ekipy, Wiktora Położewicza.


Anton Kulikovskiy:

Był to drugi sezon Rosjanina z Polską Ligą Siatkówki. Jest bardzo solidnym siatkarzem, jednak jego forma przez cały sezon była jedną, wielką niewiadomą. Wynikało to z bardzo delikatnej konstrukcji psychicznej tego zawodnika. Jeśli psychicznie czuł się mocny, Anton na boisku był w stanie przenosić góry. Pewniak na linii dziewiątego metra, jego mocniejszą stroną wydaje się atak, ale w przyjęciu również potrafi prezentować się bardzo dobrze.


Viktor Polozhevets:

Od początku sprawiał wrażenie zagubionego w realiach Polskiej Ligi Siatkówki. Przez większość sezonu był zmiennikiem Pavla Chudika, dopiero w meczach o trzymanie reżyserował grę swojego zespołu. Fakt, że jest leworęcznym rozgrywającym powodował, że często gubił blok przeciwnika. Posiada nietypową, trudną do odebrania zagrywkę. Jest niezwykle skocznym zawodnikiem, preferującym grę kombinacyjną i środkiem


Mark Siebeck:

Jeden z obcokrajowców, który na długie lata zadomowił się w naszym kraju. Doświadczenie zbierał w drużynach niemieckich: SC Leipzig, VFB Friedrichshafen i VV Leipzig. Może grać zarówno jako przyjmujący, jak i atakujący. W 2002 roku trafił do drużyny AZS Olsztyn, gdzie grał do 2006 roku. Potem podpisał kontrakt z zespołem warszawskiej Politechniki. Miał być jednym z największych wzmocnień w ekipie stołecznego zespołu wraz z Przemysławem Michalczykiem. Siebieck grał na miarę możliwości całego zespołu, ale nie był w stanie pociągnąć sam całego meczu. Dlatego też wraz z końcem roku postanowił rozstać się ze stołeczną ekipą, przenosząc się do jednego z klubów tureckiej ekstraklasy.


Delecta Bydgoszcz


Andrew Grant:

Był to kolejny sezon Australijczyka w barwach Delecty. Po powrocie z Pucharu Świata, który rozgrywano z Japonii. Początek sezonu w wykonaniu tego środkowego nie był najlepszy, jednak wynikało to ze zmęczenia po długim okresie reprezentacyjnym. Lepiej było pod koniec sezonu, Australijczyk wywalczył nawet miejsce w wyjściowym składzie. Mocną stroną Andrew jest zagrywka.


Michal Cerven:

Sprowadzony z czeskiej Opavy Słowak wpadł w oko bydgoskim włodarzom jeszcze podczas Memoriału Huberta Wagnera, a polecić go miał sam Rastislav Chudik. Po trudnych początkach Michal szybko stał się mocnym punktem bydgoskiego zespołu, z powodzeniem radząc sobie w grze blokiem. Atutem tego środkowego jest skuteczna zagrywka.


Martin Sopko:

Ten słowacki przyjmujący na dobre zadomowił się w Polskiej Lidze Siatkówki. Poza Bydgoszczą grał jeszcze w Kędzierzynie-Koźlu i Wrocławiu. W klubie miał wypełnić lukę po trio, które opuściło latem klub: Krzysztof Kocik, Rafał Matusiak i Stanisław Pieczonka. Kibice w Bydgoszczy zastanawiali się, czy sprowadzenie Słowaka na ulicę Glinki było dobrym posunięciem bydgoskich działaczy, gdyż w poprzednich sezonach Sopko bardzo dobre spotkania przeplatał na zmianę z fatalnymi występami. W Bydgoszczy reprezentant Słowacji na szczęście miał zdecydowanie więcej tych lepszych dni, o czym świadczy kilka nagród dla najlepszego zawodnika w meczach ligowych. Sopko wraz z Krzysztofem Janczakiem był motorem napędowym zespołu, to na nich opierała się gra drużyny Delecty. Ciekawostką jest fakt, że zagrywka Słowaka, obok serwisów Mariusza Wlazłego, uważana jest za jedną z najszybszych w lidze.


źródło: inf. własna

nadesłał: Bianka Sawoniuk / Tomasz Tadrała

zgłoś błąd

Więcej artykułów z kategorii:

Więcej artykułów z dnia:

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google 

[ zamknij ]

Informacja o plikach cookies

Informujemy, że używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych techniologii w następujących celach: reklamowych, statystycznych oraz w celu umożliwienia logowania się w serwisie.

Te technologie mogą też stosować współpracujące z nami firmy badawcze, partnerskie oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W Twojej przeglądarce możesz zmieniać ustawienia dotyczące cookies. Informujemy jednak, że jeżeli to zrobisz, nie będziesz mógł w pełni wykorzystywać funkcjonalności serwisu.

Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że akceptujesz umieszczanie cookies na twoim urządzeniu.