Aktualności Strefy Siatkówki

Sebastian Świderski: Marzy mi się główna wygrana

04.04.2009, 08:35

Miał już czwarte i trzecie miejsce siatkarskiej Ligi Mistrzów. W tegorocznym, rozgrywanym w Pradze finale, przyjmujący reprezentacji Polski i Lube Banca Macerata chciałby osiągnąć jeszcze lepszy rezultat.


Bez naszych drużyn, ale za to udziałem aż trzech reprezentantów Polski, odbywa się w weekend w Pradze finałowy turniej Ligi Mistrzów. W półfinale zmierzą się "polskie" ekipy z Serie A, czyli Itas Trentino Michała Winiarskiego i Łukasza Żygadły z Lube Banca Macerata Świderskiego (w drugim półfinale zagrają Iskra Odincowo i Iraklis Saloniki).


- No to przynajmniej możemy być pewni, że Polak zagra w finale - komentuje "Świder", który jest w tym gronie prawdziwym weteranem. W 2002 i 2003 roku z Mostostalem Kędzierzyn zajmował w Lidze Mistrzów 4. i 3. miejsce.


- Jaki tam ze mnie weteran, to dopiero trzecie podejście - śmieje się przyjmujący Maceraty. - Do tej pory poprawiałem się z miejsca na miejsce, teraz jednak nie myślę wcale o drugiej lokacie. Marzy mi się główna wygrana - nie ukrywa "Świder".


W Italii ceni się przede wszystkim mistrzostwo kraju, ale Swiderski podkreśla, że warto powalczyć i w Lidze Mistrzów. - Można wypromować swoje nazwisko, dobrą grą zapracować na wyższy kontrakt w następnym sezonie. A w Lube nie muszę się martwić o premie. Wiem, że choć formalnie nie mam tego w kontrakcie, nasz prezes po triumfie sięgnie głęboko do kieszeni i godziwie nas wynagrodzi.




Chcemy potrójnej korony, mamy Puchar Włoch, teraz najważniejsza jest Liga Mistrzów, o Serie A pomyślimy później - powiedział dla "Przeglądu Sportowego" Sebastian Świderski.


Przegląd Sportowy: Spotkanie z Itasem Diatec Trentino nie jest pewnie dla Lube Banca Macerata szczytem marzeń?


Sebastian Świderski: Dokładnie. U nas mówi się, że to taki przedwczesny finał, bo przecież spotykają się dwa zespoły z Serie A, uważanej przez wielu za najsilniejszą na świecie. Ten rywal nie ma słabych punktów, to jest zespół kompletny. O zwycięstwie zdecydują detale, dyspozycja poszczególnych zawodników w dniu meczu, dyscyplina taktyczna a może także odrobina szczęścia. Niczym nie damy rady się nawzajem zaskoczyć, bo znamy się na doskonale. Siły naszych zespołów są mniej więcej równe. W półfinale wygra więc drużyna, która lepiej zrealizuje założenia taktyczne. Zakładam, że będziemy to my.


Przygotowywaliście się jakoś specjalnie do tego Final Four?


- Nie, gramy z marszu. Najważniejsze, że mamy za sobą dwa wygrane mecze w ćwierćfinale play-off, można więc spokojnie podejść do rozgrywek w Pradze. Igor Omrcen ma jakieś problemy z plecami, myślę jednak, że powinien zagrać. Poza tym wszyscy są zdrowi.


Ważniejsza dla Lube Banca jest Liga Mistrzów czy rozgrywki ligowe?


- Chcemy podwójnej, a nawet potrójnej korony, bo przecież zdobyliśmy już Puchar Włoch. W tej chwili najważniejszy jest Final Four.


źródło: Przegląd Sportowy / Super Express

nadesłał: Patrycja Bytner

zgłoś błąd

Więcej artykułów z kategorii:

Więcej artykułów z dnia:

Podziel się linkiem: facebook twitter gg wykop google